koniunkturę na naszym rynku jest zachowanie największych inwestorów
zagranicznych. Ich rola zwiększona ofertą PKO BP przekłada się na
zdecydowanie większe obroty, a gdy tylko na rynku zaczyna brakować dużych
transakcji, to mamy takie sesje jak w ostatnie trzy dni. Takie sesje w USA
jakie szykują nam się od środy, przełożą się jednak właśnie na zdecydowanie
mniejszą aktywność zagranicznych inwestorów i odbije się to na całym rynku.
Aktywność na rynku wstrzymywać będzie też wyczekiwanie na środowy komunikat
RPP. Po ostatnich kontrowersjach związanych z decyzjami Rady, nie ma chyba
analityka, który bez cienia wątpliwości prognozowałby wynik posiedznia.
Publikowane ostatnio dane makro, oraz wypowiedzi członków RPP wskazują, że
stopy procentowe pozostaną na niezmienionym poziomie. Choćby tylko dalsze
umocnienie złotego i gwałtowny spadek cen ropy przemawiają za neutralną
decyzją. Do tego dochodzi jeszcze podana w piątek słabsza produkcja
przemysłowa (po wyłączeniu czynników o charakterze sezonowym jest +8,6% ale
to i tak poniżej oczekiwań). Po stronie zwolenników podwyżki będzie za to
inflacyjna niespodzianka w październiku (+4,5%). Ja przyznam, że byłbym
mocno zaszokowany, gdyby Rady zdecydowała się podnieść stopy. Dlaczego ? W
każdej kolejnej publikacji widać, że eksport który ciągnął całą Polską
gospodarkę zaczyna kuleć w wyniku silnego umocnienia złotego. Podwyżka stóp,
znowu zaskakująca, ten trend
Skoro tak ciągnę temat wyczekiwania i odciągania uwagi od giełdy, to nie
można pominąć tutaj kolejnych ofert publicznych. Od poniedziałku ruszają
zapisy na akcje TVN w transzy inwestorów indywidualnych. Potrwają tydzień i
jeśli brać pod uwagę ostatnią gorączkę "pierwotniaków" przy PKO BP, to choć
oferta ta ma kilkunastokrotnie mniejszą wartość, to też odciągać będzie
uwagę od rynku wtórnego przynajmniej przez najbliższy tydzień zapisów. Od
razu przypomnę, że potem jest jeszcze MOL (dwukrotnie większa podaż papierów
od TVN), którego akcje Komisja dopuściła w piątek do publicznego obrotu. Ale
to temat dopiero na połowę grudnia i przy tym charakter oferty trochę
niestandardowy.
Skoro o ofertach publicznych już mowa, to warto też wspomnieć o
nieoczekiwanej "ofercie" ze strony Kulczyk Holding, który zmniejszył
zaangażowanie w PKN sprzedając prawie 9 mln akcji. Pakiet akcji przy tej
cenie wart był około 320 mln, więc to podaż papierów porównywalna nawet z
tymi większymi ofertami publicznymi. Z jednej strony to minus dla rynkowej
koniunktury, bo wysysa wolny kapitał i zwiększa zaangażowanie funduszy w
akcje, ale z drugiej strony, tak ogromny popyt, po (jak się teraz wydaje)
tak wysokich cenach (przy szczytach i po mocnym spadku cen ropy) naprawdę
robi wrażenie. Trudno ocenić ile w tym prawdy i wiarygodnych informacji, ale
warto zerknąć na sobotnią Wyborczą i wywiad z "przedstawicielem polskiej
instytucji finansowej", która kupowała w czwartek akcje Orlenu. W wywiadzie
dowiadujemy się, że budowanie księgi popytu przeprowadzał BRE w Polsce i ING
w Londynie, a zainteresowanie było tak duże, że banki nie skontaktowały się
nawet ze wszystkimi potencjalnymi klientami. Wcześniej wyczerpała się pula
akcji, a wszystko trwało niewiele ponad dwie godziny. Powtórzę jeszcze, że
trudno ocenić wiarygodność tej wypowiedzi, bo jeśli ktoś kupuje pakiet
akcji, to wiadomo jakiego udzieli wywiadu. Niemniej jednak w każdej plotce
jest ziarnko prawdy, a patrząc na przykład na skalę popytu na polskie
obligacje (w ostatnią środę popyt 10 mld, przy podaży 3 mld i oczekiwanym
popycie 5 mld) to jestem w to w stanie uwierzyć.
Szczególnie, jeśli spojrzy się na rynek węgierski i czeski. Nawet po
relatywnie wysokich cenach zagraniczni inwestorzy muszą teraz posiadać
polskie akcje. Największe tuzy wcale nie były liderami hossy, a wykres
CZECHY.gif WEGRY.gif z tygodnia na tydzień coraz mocniej zachęca, by w ślad
za silnym regionem poszedł odważniej też właśnie indeks polskiej giełdy.
Skoro nawet niemiecki DAX.gif zrobił w tym tygodniu tegoroczne szczyty, to
przecież nie wszystko musi być logiczne. Liczy się nastrój i ilość wolnej
gotówki w obiegu. Czemu podważam zasadność wzrostu niemieckiego indeksu ? Bo
jest to jedynie odprysk amerykańskiej powyborczej hossy (łatwego zwycięstwa
lubianego przez rynek prezydenta), a w międzyczasie gospodarka Eurolandu
zaczęła coraz wyraźniej odczuwać bardzo silne umocnienie euro. Podobnie jak
USA nic nie mogą zrobić Chinom, tak Unia Europejska też kursu walutowego nie
skoryguje, a sytuacja szybko się raczej nie zmieni. Zresztą widmem
długoterminowego osłabienia dolara "straszy" w jednym z felietonów choćby
Stephen Roach z Morgan Stanley, którego w wielu kwestiach niemal powtórzył
Greenspan w piątkowym wystąpieniu we Frankfurcie. Obaj Panowie
przestrzegają, że w którymś momencie zagraniczni inwestorzy finansujący
amerykańskie deficyty będą chcieli zdywersyfikować ryzykow związane z
lokowaniem zbyt dużych środków w aktywach dolarowych, co może zdaniem
Greenspana nawet doprowadzić do kryzysu (tego słowa rynek bardzo mocno się
przestraszył, bo dla szefa FED to niemal nieznany wyra być niespodzianką.
Podsumowując - zapowiada się tydzień na przeczekanie. Nawet jeśli mocno się
mylę, to innego założenia przyjąć nie można tuż po 3 dniowej konsolidacji na
GPW i tuż przed 3 dniowym (od środy) letargiem na światowych parkietach. Za
ewentualną byczą niespodzianką przemawia siła naszego regionu i obroniona
linia trendu wzrostowego. Impulsem dla niedźwiedzi może być podaż od
techników, która po ewentualnym wybiciu dołem pod linię trendu rozpocznie
głębszą realizację zysków.
[email protected]