Poniedziałkowe notowania nie dostarczyły wielu emocji. Nie otrzymaliśmy również ważnych wskazówek, odnośnie do przyszłej koniunktury. Rynek od dwóch miesięcy pozostaje w trendzie bocznym pomiędzy 1760 i 1860 pkt. Po wczorajszej zniżce znaleźliśmy się dokładnie w jego połowie. Można przy tym odnieść wrażenie, że większe jest teraz prawdopodobieństwo dalszego ruchu w dół niż w górę. Wskazują na to wyraźne pogorszenie klimatu na światowych giełdach po piątkowych ostrzeżeniach szefa Fed A. Greenspana oraz pogarszające się nadal proporcje pomiędzy spółkami zyskującymi i tracącymi na wartości na poszczególnych sesjach. Wczoraj poszły w dół ceny dwóch trzecich firm wchodzących w skład indeksu WIG.
Wśród największych spółek najbardziej ucierpiały ComputerLand, Prokom i BPH, których notowania obniżyły się po ponad 3%. Zniżce oparły się BACA, Pekao oraz TP, które nieznacznie podrożały i Orbis, którego cena nie zmieniła się.
Ostatecznie WIG stracił 0,7%, WIG20 0,9%, a wartość obrotów była zbliżona do piątkowej i wyniosła 472 mln zł. Połowa z tego przypadła na spółki z indeksu WIG20, natomiast 38% na PKO BP.