Po 3-4 latach na jednym stanowisku wpada się w rutynę. 7-8 lat w jednej firmie powinno wystarczyć na zrealizowanie najambitniejszych zawodowych zadań. Po ich wypełnieniu warto pomyśleć o zmianie pracy. Po10 latach trzeba ją już zmienić - wynika z obserwacji firm rekrutacyjnych.
Po 10 latach
zanika elastyczność
4 lata to jest okres, w którym doskonale można poznać organizację firmy, prawa, jakimi się rządzi, i jej otoczenie rynkowe. Przez 7 lat przedsiębiorstwo można doprowadzić do sukcesów na odcinku, za który odpowiadamy, i jest to moment, by rozważyć wyjście z firmy. Chyba że pracodawca proponuje nam nowe wyzwania - zaznacza Małgorzata Cyganowska z Heidrick & Struggles. Jej zdaniem, nawet wtedy, przed podjęciem decyzji o pozostaniu, należałoby odpowiedzieć sobie na następujące pytania: czy jesteśmy zadowoleni ze strategii firmy, czy identyfikujemy się z produktem, jaki firma oferuje, czy odpowiada nam kultura organizacyjna. - Gdy jeden z tych trzech czynników nie do końca nas zadowala, warto pomyśleć o przejściu gdzieś indziej - podpowiada Małgorzata Cyganowska.
Podobnego zdania jest Anna Mistewicz, konsultant koordynator zespołu w BIGRAM Personnel Consulting. Jeśli dobrze kieruje się swoją karierą, to po 7-8 latach dociera się do miejsca w strukturze, z którego już wszystko widać z góry. Niewiele już może nas zaskoczyć, nie ma nowych zadań. Powinna wtedy pojawić się potrzeba robienia czegoś nowego. Na pewno należałoby korzystać z propozycji, jakie są na rynku. Tym bardziej że jeśli ktoś zasiedzi się ponad 10 lat u jednego pracodawcy, to doświadczenia firm rekrutacyjnych pokazują, że może mieć problemy z dostosowaniem się do wymogów nowej firmy. - Zdarza się, że ludzie ci po pewnych epizodach w innych przedsiębiorstwach wracają do firmy macierzystej lub też przemierzają rynek w poszukiwaniu firmy łudząco do niej podobnej - mówi przedstawicielka BIGRAM.