Pod znakiem umiarkowanej przeceny akcji przebiegły pierwsze w tym tygodniu notowania na światowych giełdach. Negatywnym czynnikiem, który przede wszystkim zniechęcał inwestorów do kupna papierów, były znów rosnące ceny ropy. To zwiększyło obawy o wyniki spółek w bieżącym kwartale.

Za Atlantykiem humory graczom popsuł też największy tegoroczny debiutant - Google. Właściciel najpopularniejszej na świecie wyszukiwarki internetowej odnotował aż 4-proc. przecenę papierów w pierwszej połowie sesji. To efekt informacji, że dwaj właściciele firmy Larry Page i Sergey Brin oraz dyrektor generalny Eric Schmid, zamierzają w ciągu najbliższych 18 miesięcy sprzedać spory pakiet akcji spółki. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,31% a wskaźnik Nasdaq Composite zyskał 0,70%.

W Europie dodatkowo negatywnie na notowania wpływał słaby dolar. Dalsza deprecjacja amerykańskiej waluty powoduje, że rysują się coraz gorsze perspektywy przed dominującymi w giełdowych indeksach dużymi spółkami o profilu eksportowym. Dobrze na nastroje inwestorów, i to na wszystkich giełdach światowych, z pewnością nie wpływało też obniżenie przez MFW prognozy wzrostu gospodarczego na świecie w 2005 r., z 4,3%, do 4%. Dlatego londyński wskaźnik FT-SE 100 stracił wczoraj 0,58%, frankfurcki DAX spadł o 0,26% a paryski CAC-40 o 0,65%.

Odwroty od giełd w najbliższych miesiącach spodziewają się analitycy Goldman Sachs. Główny strateg ds. europejskiego rynku Peter Oppenheimer uważa, że inwestorzy powinni zmniejszyć udział akcji w portfelach ponieważ rosnąca rentowność obligacji i perspektywa zwolnienia tempa wzrostu zysków spółek mogą spowodować, że na walorach nie da się już dużo zarobić. Te ostrzeżenia nie dotyczyły tylko rynku europejskiego ale inwestorów na całym świecie. W ubiegłym tygodniu globalny indeks akcji MSCI World osiągnął poziom najwyższy od czerwca 2001 r. Zdaniem analityków Goldman Sachs, wskaźnikowi prawdopodobnie trudno będzie wspiąć się jeszcze wyżej i bardzo możliwa jest korekta.