Amerykański rynek w dalszym ciągu odpoczywa po silnych wzrostach sprzed kilku tygodni. Ostatnie zachowanie indeksów cały czas należy jednak odczytywać jako krótkoterminową korektę. Osłabienie popytu staje się natomiast coraz lepiej widoczne na rynkach środkowoeuropejskich, gdzie nie można nawet wykluczyć powrotu średnioterminowych spadków.

Po silnych wzrostach z przełomu października i listopada, S&P 500 kontynuuje krótkoterminową, horyzontalną korektę. Indeks cały czas znajduje się między ostatnim lokalnym maksimum na poziomie 1189 punktów, a wsparciem strefy 1158-1162 punktów. Choć na razie trudno określić, kiedy korekta może się zakończyć, to jednak cały czas brak średnioterminowych sygnałów sprzedaży. Tym samym ciągle obowiązuje scenariusz wzrostowy z zasięgiem na 1215-1250 punktów. Dopiero pokonanie wspomnianego wsparcia mogłoby odwrócić tendencję. Jednocześnie warto jednak zwrócić uwagę na coraz silniejsze wykupienie rynku w średnim horyzoncie inwestycyjnym. Choć na razie ciągle jest jeszcze miejsce na dalsze wzrosty, to jednak wydaje się, że w ciągu najbliższych dwóch, trzech tygodni można spodziewać się rozpoczęcia nieco silniejszej korekty.

W ostatnim czasie rozłam na rynkach środkowoeuropejskich znacznie pogłębił się. Nadal silnie zwyżkuje PX50, a WIG kontynuuje spadki. Gdzieś pośrodku znajduje się BUX, który tuż pod górnym ograniczeniem długoterminowego kanału wzrostowego, już od dwóch tygodni kształtuje podwójny szczyt. Pomijając PX50, który mimo silnego wykupienia cały czas rośnie, można odnieść wrażenie, że nadszedł czas na nieco silniejszą korektę. Jak na razie, brak co prawda średnioterminowych sygnałów sprzedaży, ale wydaje się, że prędzej można się ich spodziewać niż powrotu wzrostów. Nasilenie podaży widać zresztą już teraz na warszawskiej giełdzie, a podwójny wierzchołek na budapeszteńskim indeksie również nie wróży najlepiej. Na rynku czeskim brak negatywnych sygnałów, a ewentualne spadki należałoby traktować jedynie jako zasłużoną, ale krótkoterminową korektę.