Do zawarcia kompromisu pomiędzy ministerstwem skarbu a holenderskim Eureko jest coraz bliżej. Według naszych nieoficjalnych informacji do wstępnej ugody może dojść już w przyszłym tygodniu. Trzeba się spieszyć, bo równolegle toczy się postępowanie arbitrażowe. Strony przedstawiły już swoje stanowiska - jego rezultat zależy wyłącznie od sędziów. Choć wyrok spodziewany jest pod koniec grudnia, równie dobrze może być ogłoszony w każdej chwili.
(Nie)docelowa struktura
Wygrana Eureko oznaczać może kompromitację Polski na rynkach międzynarodowych, z kolei nasze zwycięstwo nie ułatwi Holendrom starań o przejęcie kontroli nad PZU. Dlatego zapewne holenderski inwestor wyciągnął rękę w kierunku ministerstwa skarbu i zadeklarował, że przynajmniej na razie jest w stanie zrezygnować z większości na WZA PZU. Warunek jest jeden - spółka jak najszybciej powinna być notowana na giełdzie. Na początek Eureko mogłoby zwiększyć swój stan posiadania z obecnych 30,91% (wraz z Bankiem Millennium) do 40%. Niewykluczone, że niewielki pakiet 5-10% objąłby Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Inwesto-
rom giełdowym zaoferowano by
6-21% akcji największego polskiego ubezpieczyciela. Trzeba jednak pamiętać, że 14% akcji PZU jest w rękach pracowników oraz podmiotów, które skupiły od nich papiery - free float wyniósłby więc 20-35%. Akcje sprzedawałby oczywiście Skarb Państwa, który ma obecnie 55,09% akcji PZU. W rezultacie jego udział spadłby do 20-30% (zapewne przez jakiś czas będzie chciał zachować blokującą mniejszość, czyli 25% plus jedna akcja). Eureko? Z czasem mogłoby dokupić akcje na giełdzie, jednak gdyby chciało wykonywać głosy z więcej niż 50% akcji, musiałoby ogłosić wezwanie.