Reklama

Gospodarka oparta na wiedzy i strategia lizbońska

Polska, tak jak wszystkie kraje członkowskie Unii Europejskiej, zobowiązana jest do realizacji zaleceń tzw. strategii lizbońskiej - zestawu zaleceń dla polityki gospodarczej, które mają zwiększyć zdolność gospodarki europejskiej do wzrostu i do tworzenia nowych miejsc pracy poprzez intensywne wykorzystanie mechanizmów gospodarki opartej na wiedzy.

Publikacja: 27.11.2004 07:28

Koncepcja gospodarki opartej na wiedzy powstała w ciągu ostatnich kilkunastu lat, pod wpływem doświadczeń wiodących krajów świata. Stwierdzono, że te kraje, które intensywnie inwestowały w rozwój kapitału ludzkiego (czyli edukację i kształcenie ustawiczne pracowników), wspierały badania naukowe (tzw. B+R), oraz liberalizowały rynki towarów i usług, pozwalając na pełne funkcjonowanie mechanizmów nieskrępowanej konkurencji, rozwijały się wyraźnie szybciej od krajów o zbliżonym poziomie rozwoju, które takiej polityki nie prowadziły. Nie są to tylko modne nowinki: teoria ekonomii wyraźnie wyjaśnia, dlaczego tak się dzieje (jest to tzw. teoria endogenicznego wzrostu, por. ramka 1). Zjawisko takiego właśnie wzrostu nazywane jest mechanizmem gospodarki opartej na wiedzy.

Analiza przeprowadzona w kontekście zjawisk gospodarki opartej na wiedzy pokazała, że Unia Europejska ustępuje pod tym względem swoim globalnym konkurentom (USA i Japonii, por. ramka 2). Stało się to zachętą do opracowania strategii lizbońskiej, czyli zestawu zaleceń dotyczących takich kierunków polityki gospodarczej, które zwiększą konkurencyjność krajów Unii i doprowadzą do trwałego wzrostu zatrudnienia (por. ramka 3). Strategia lizbońska realizowana jest jednak ze sporymi oporami, a ostatni raport Wima Koka (byłego holenderskiego premiera) pokazał, że niezbędny jest w tym zakresie znacznie większy wysiłek niż dotąd.

Zalecenia strategii lizbońskiej są obowiązujące również dla nowych krajów członkowskich Unii, w tym również Polski. Nie ma wątpliwości, że pod względem zjawisk gospodarki opartej na wiedzy zaliczamy się raczej w Europie do maruderów (por. ramka 4). Problemem jest jednak to, w jaki sposób naszą pozycję można poprawić. Zwolennicy etatyzmu domagają się zwiększenia aktywności państwa (np. większych budżetowych nakładów na naukę). Nie jest jednak wcale pewne, czy jest to właściwa recepta na kłopoty - istotą niskiego rozwoju gospodarki opartej na wiedzy jest przecież w Polsce mały popyt zgłaszany przez przedsiębiorstwa, a nie niskie wydatki państwa!

Autor jest szefem doradców ekonomicznych Prezydenta RP

I Gospodarka oparta na wiedzy

Reklama
Reklama

Koncepcja gospodarki opartej na wiedzy (knowledge-based economy) została rozpropagowana w latach 90. XX wieku przez ekspertów OECD, jako wynik obserwacji i analiz rozwoju gospodarczego najważniejszych krajów świata.

Koncepcja jest dość prosta. Przez 40 lat (1945-1985) w ekonomii dominowało przekonanie, że wzrost gospodarczy jest wynikiem oddziaływania 3 czynników: wzrostu nakładów pracy żywej (czyli wzrostu liczby pracujących), wzrostu nakładów kapitału (czyli wysokiej relacji inwestycji do PKB) oraz postępu naukowo-technicznego. Zakładano, że postęp naukowo-techniczny jest egzogeniczny, czyli jego tempo jest niezależne od polityki gospodarczej (po prostu w danym okresie naukowcy dokonują pewnej liczby odkryć). Zgodnie z tą koncepcją, kraj dysponujący już wielkimi zasobami kapitału i stosunkowo mało inwestujący, w którym przyrost ludności jest powolny (np. USA), powinien rozwijać się powoli - wolniej od reszty świata.

W końcu lat 80. powstała jednak konkurencyjna teoria tzw. endogenicznego wzrostu. Tłumaczyła ona dziwny fenomen: USA, najbogatsza gospodarka świata, rozwijała się w bardzo szybkim tempie.

W teorii endogenicznego wzrostu zauważono trzy zjawiska:

l Postęp techniczno-organizacyjny nie jest wcale egzogeniczny. Na tempo rozwoju technologii wpływa polityka państwa (np. zachęcanie do wydatków na badania i rozwój, czyli B+R), ostra konkurencja rynkowa i wysoki rozwój rynku kapitałowego, sprzyjający innowacyjnym formom finansowania ryzykownych, nowych rozwiązań technologicznych.

l Zamiast prostej liczby pracujących, należy patrzeć na kapitał ludzki. Kapitał ludzki akumuluje się tak samo jak fizyczny, wymaga więc inwestycji. Pracownik wcale nie jest równy pracownikowi: o jego produktywności decyduje edukacja, doświadczenia, zdolność do dostosowania się do nowl Kapitał ludzki i fizyczny (maszyny) może być wykorzystywany w sposób bardziej lub mniej efektywny. Jeśli ludzie nie mają właściwych motywacji, wysokie inwestycje mogą być marnowane (tak działo się w krajach komunistycznych).

Reklama
Reklama

Wszystkie te trzy spostrzeżenia mają wspólny mianownik: wiedzę. Gospodarka, której rozwój opiera się na intensywnym wykorzystaniu wiedzy, może rozwijać się szybciej od innych, bowiem generuje szybszy postęp techniczno-organizacyjny, dysponuje lepiej wyedukowanymi ludźmi i bardziej efektywnie wykorzystuje kapitał ludzki i fizyczny.

II Strategia lizbońska (1)

W czasie szczytu europejskiego w Lizbonie, w marcu 2000 r., zebrani tam przywódcy 15 krajów tworzących wówczas Unię Europejską przyjęli raport, który:

1) oceniał konkurencyjność gospodarczą Europy na tle USA i Japonii;

2) badał przyczyny braku dostatecznej konkurencyjności;

3) zalecał kroki, które należy podjąć w polityce gospodarczej, aby osiągnąć zdecydowaną poprawę w tym zakresie.

Reklama
Reklama

W części diagnostycznej raportu, nazwanego "strategią lizbońską na rzecz wzrostu i zatrudnienia", dokonano przede wszystkim porównania stanu gospodarki europejskiej i amerykańskiej. Stwierdzono następujące zjawiska:

l Zdecydowanie niższą dynamikę wzrostu gospodarczego w zachodniej Europie (w ostatnim dziesięcioleciu, z wyjątkiem jednego roku, wzrost PKB w USA był co najmniej o jeden punkt procentowy wyższy niż w Unii Europejskiej).

l Zdecydowanie niższą zdolność Unii Europejskiej do tworzenia i absorbowania nowych technologii oraz tworzenia gospodarki opartej na wiedzy.

l Sprawniejsze działanie rynku usług w USA, większa konkurencja i niższe ceny.

l Zdecydowanie lepsze charakterystyki rynku pracy w USA: zatrudnionych jest tam 75% ludzi w wieku produkcyjnym, wobec 61% w Unii Europejskiej (jest to wynik zarówno niższego bezrobocia, jak i wyższego odsetka osób zawodowo czynnych).

Reklama
Reklama

III Strategia lizbońska (2)

W strategii lizbońskiej dokonano również oceny przyczyn złych wyników gospodarczych Europy i sformułowano zalecenia dla polityki gospodarczej krajów Unii Europejskiej.

Cel strategii określono jako budowa w Europie do roku 2010 najbardziej konkurencyjnej i dynamicznej gospodarki świata oraz pełne wdrożenie mechanizmów gospodarki opartej na wiedzy.

Zalecenia polityczne strategii to w szczególności:

l Rozwój gospodarki opartej na wiedzy, w tym społeczeństwa informacyjnego, badań i innowacji oraz kształcenie odpowiednich kwalifikacji i umiejętności;

Reklama
Reklama

l Liberalizacja rynków: telekomunikacja, energetyka, transport, poczta, a także usługi finansowe oraz całość rynku usług;

l Rozwój przedsiębiorczości: deregulacja, łatwiejszy dostęp do kapitału i technologii, ograniczanie zakłócającej konkurencję pomocy publicznej, tworzenie równego pola konkurencji;

l Wzrost zatrudnienia i zmiana modelu społecznego: wzrost aktywności zawodowej, uelastycznienie rynku pracy, poprawa edukacji, unowocześnienie systemu zabezpieczeń społecznych, ograniczanie biedy i wykluczenia społecznego;

l Dbałość o trwałe fundamenty rozwoju i środowisko naturalne: ograniczanie zmian klimatycznych, zachowanie zasobów naturalnych.

Stopień realizacji strategii postanowiono badać na podstawie wielu wskaźników, które kraje członkowskie mają obowiązek raportować do Komisji. Wskaźniki te obejmują m.in. informacje o liczbie studentów nauk technicznych, odsetek ludności z wyższym wykształceniem, publiczne i prywatne wydatki na badania i rozwój, aplikacje patentowe, wydatki na innowacje, odsetek nowych produktów wprowadzanych na rynek, odsetek gospodarstw domowych z dostępem do internetu, dostępność kapitału pozabankowego.

Reklama
Reklama

IV Polska na tle świata

Polska gospodarka, rzecz jasna, nie należy ani do światowych, ani nawet europejskich liderów we wdrażaniu mechanizmów gospodarki opartej na wiedzy i w realizacji strategii lizbońskiej.

Wskaźniki innowacyjności, które osiąga Polska według miar zaproponowanych w strategii lizbońskiej, sięgają przeciętnie jedynie ok. 47% średniej UE-15 (jest to minimalnie więcej niż w Grecji i Portugalii, ale mniej niż we wszystkich innych krajach Europy Zachodniej).

Słabości Polski najlepiej widać przy porównaniu wskaźnika wydatków na B+R. Nasz kraj wydaje na to tylko 0,7% PKB, a więc mniej niż wszystkie kraje starej Unii (poza Grecją). Jest to piąta część tego, co w Finlandii. Warto jednak zauważyć, że:

l Porównanie Polski z Finlandią nie jest zbyt uczciwe. Finlandia jest nie tylko światowym liderem w wysokości nakładów na B+R, dystansującym inne najwyżej rozwinięte gospodarki, ale przede wszystkim krajem bardzo bogatym.

l Zwolennicy zwiększenia budżetowych nakładów na naukę przemilczają fakt, że akurat w dziedzinie wydatków publicznych różnica między Polską a najbardziej rozwiniętymi krajami świata nie jest wcale wielka. Polska wydaje na badania ze środków publicznych 0,45% PKB (więcej niż w Irlandii i Hiszpanii, niewiele mniej niż we Włoszech i w Belgii). W USA i średnio w Unii jest to 0,66% PKB.

l W zakresie wydatków na B+R szokuje tylko jeden wskaźnik. Jest nim udział w PKB wydatków na badania ponoszonych przez sektor prywatny. Wskaźnik 0,25% PKB w Polsce stanowi 1/5 średniej krajów Unii i mniej od Czech i Węgier.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama