To drugie podejście Jana Wejcherta, Mariusza Waltera i Bruno Valsangiacomo - kontrolujących TVN - do warszawskiej giełdy. W 2002 roku podjęli próbę wprowadzenia do publicznego obrotu akcji ITI Holdings, medialno-rozrywkowego koncernu, nad którym sprawują kontrolę. Ale akcje wycenili zbyt wysoko. Analitycy praktycznie jednogłośnie - poza biorącymi udział w przygotowywaniu oferty - wycenili papiery poniżej przedziału, w którym ustalona miała być cena emisyjna (9,75-14 zł). Ofertę odwołano.
Cisza wokół TVN
Teraz sprzedawane są akcje TVN, telewizyjnej części koncernu ITI. To, co różni tę ofertę od poprzedniej, to brak publicznej dyskusji na temat ceny emisyjnej. Mimo że w poniedziałek upływa termin zapisów dla inwestorów indywidualnych, ukazała się jedna (!) publiczna wycena największego obok Polsatu, prywatnego telewizyjnego koncernu w Polsce.
Analitycy BDM PKO, porównując TVN z 26 spółkami telewizyjnymi notowanymi na światowych rynkach, wycenili akcje na 30,9 zł. Przy czym kwotę tę otrzymano przy założeniu 15-proc. premii w odniesieniu do wycen firm na świecie, z uwagi na "większą rentowność i większą prognozowaną dynamikę wzrostu przychodów". Jeśli odejmiemy tę premię, jedna akcja TVN będzie warta niecałe 27 zł. Przedział, w jakim zawierać będzie się cena emisyjna, ustalono na 26,5-33,5 zł. Inwestorzy indywidualni muszą jednak, składając zapis na walory TVN, zaakceptować cenę w wysokości 33,5 zł. Nie oznacza to oczywiście, że ostatecznie zostanie ona ustalona na tym właśnie poziomie, ale trzeba się z tym liczyć. Drobni inwestorzy akceptują tę niedogodność bez zastrzeżeń - z docierających na rynek informacji wynika, że redukcja zapisów indywidualnych graczy wyniesie ponad 90%.
Drogi lider?