Notowania polskich i europejskich obligacji oderwały się w listopadzie od rynku amerykańskiego. Podczas gdy rentowność amerykańskich 10-latek przez ostatni miesiąc podniosła się z poniżej 4% do 4,24%, to nasze papiery z tego sektora odnotowały spadek dochodowości z niecałych 6,8% do 6,4%, a niemieckie z 3,9 na mniej niż 3,8%. Takie zachowanie to wynik odmiennych zapatrywań na przyszłą politykę monetarną. Cykl podwyżek stóp w USA trwa, a słabnący w oczach dolar podtrzymuje obawy inflacyjne. Natomiast europejska gospodarka daleka jest wciąż od ożywienia, a drożejący euro każe się liczyć raczej z cięciem stóp niż ich wzrostem.

W piątek zyskowność 10-latek w USA zwiększyła się o prawie 5 pkt bazowych i sięgnęła szczytów z października i listopada. Przyczyną tego stały się pogłoski (później zdementowane), że Chiny zaczęły się pozbywać amerykańskich papierów dłużnych, w których trzymana jest duża część rezerw walutowych. Przebicie poziomu 4,25% otworzy drogę do wzrostu do 4,5%.

Na naszym rynku nastroje są wciąż dobre. Piątkowe przesunięcie się w górę rentowności o 2-3 pkt bazowe jest naturalnym odreagowaniem po serii wzrostów cen. Jednocześnie trudności z przejściem przez zyskowność 10-latek poziomu 6,4% mogą zapowiadać ochłodzenie klimatu w przyszłym tygodniu.