Reklama

Lepsi od Salomona

Malkontenci uważają, że w parlamencie mamy zgraję głupków, politykierów, ewentualnie przestępców. Pozornie to może tak wyglądać, ale tylko pozornie.

Publikacja: 27.11.2004 07:46

Żył sobie kiedyś król Salomon. Mądry był i słynął swoją wiedzą nawet w sąsiednich krajach. Rzecz to niełatwa, bo innym królom trudno było znieść wypowiedzi swoich poddanych, sprowadzające się do tego, że są głupsi od Salomona. No więc Salomon słynął, w swoim cv miał wiele nieprzeciętnych dokonań, ale z jednym nie dawał sobie rady. Z pustym mianowicie. Nie umiał sobie poradzić z nalewaniem z pustego. Generalnie się tym nie przejmował, bo i tak umiał wiele rzeczy, których inni nie potrafili. Ale w końcu zaczął się tym gryźć, schudł chłop i zmarniał, aż - jak to się mówi - przeszedł do legendy.

Podejrzewam, że król Salomon tak marniał w oczach, bo podejrzewał, że ktoś gdzieś kiedyś znajdzie sposób na nalewanie z próżnego. I miał rację - bo przecież mądry był. Stało się to prawie 3 tysiące lat później i doszło do tego u nas. W Sejmie oczywiście.

I tu mały przytyk do malkontentów, którzy uważają, że w parlamencie mamy zgraję głupków, politykierów, ewentualnie przestępców. Pozornie to może tak wyglądać, ale tylko pozornie. Salomon, niby taki mądry, z pustego nalewać nie umiał, a posłowie nasi umieją.

Wprawdzie sam pomysł nalewania wziął się z Ministerstwa Finansów, gdzie swego czasu urzędował największy ekonomista naszej ery Grzegorz Kołodko. Chciał on wycisnąć pieniądze z rezerwy rewaluacyjnej, czyli zapisów księgowych. Ale jemu nie wyszło - za to udało się posłom.

Wpisali do tegorocznego budżetu większe wpływy z VAT. No i proszę - jest. Teraz postanowili pójść jeszcze dalej. W podatkach pojawiła się stawka 50%. Nawet ludzie z Ministerstwa Finansów, którzy niejedno źródło dochodów już widzieli, uznali, że z tego kokosów nie będzie. Ale Sejm dostrzegł 240 mln zł. I nawet rozdzielił. Teraz posłowie zobaczyli blisko 750 mln zł - znowu z VAT-u, ale także i z akcyzy. I jak zobaczyli, tak jest - w budżecie. Razem miliard złotych.

Reklama
Reklama

Swoją drogą, aż dziw bierze, że się ograniczają. Nie mogliby załatwić tak od razu ze 200 mld zł, to mielibyśmy tutaj jak w naftowych szejkanatach, gdzie nie ma podatków. Pewnie wynika to z jakichś praw czarodziejów żywcem wziętych z powieści fantasy, które mówią, że z nalewaniem z pustego nie należy przesadzać. Jak się nalewa tylko trochę, jest O.K., a jak się przesadza, to jest wtedy wielkie bum! Na taką możliwość wskazuje fakt, że czarodzieje z Samoobrony chcieli od razu wyprodukować z niczego 16 mld zł. A wróże mówią, że jak Samoobrona się dorwie do władzy, to będzie wielkie bum!

Kogoś może zdenerwować ton tego felietonu, bo posłowie po raz kolejny tworzą nieistniejące pieniądze, a ja się z tego śmieję. I jeszcze Salomona się czepiam. Zgadza się - też uważam, że wysokość dochodów budżetu powinna być ściśle określona. Jeśli w budżecie zapisano, że dochody budżetu mają wynieść 200 mld zł, to fiskus nie powinien mieć prawa zebrać ani grosza więcej. Przecież państwu większe pieniądze nie są potrzebne, bo tak wynika z ustawy budżetowej. Za to pieniądze są potrzebne obywatelom - na wyżywienie, mieszkanie czy choćby zabawki dla dzieci lub kolację we dwoje. Chyba że...

Chyba że posłowie wiedzą, iż obywatelom pieniądze nie są potrzebne. Jak sądzę, tak dobrze potrzeb swoich poddanych nie znał nawet król Salomon. A posłowie znają. Czyli są jednak lepsi od Salomona.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama