W połowie listopada Sejm zakończył pracę nad nowelizacjami ustaw o podatku dochodowym od firm oraz osób fizycznych. Posłowie, wbrew opinii rządu, do tej ostatniej dopisali czwartą, 50-proc. stawkę PIT. Mieliby ją płacić ludzie zarabiający ponad 600 tys. zł rocznie. Sejm rozdzielił nawet 240 mln zł, które budżet ma dostać z podwyżki podatków dla najzamożniejszych. Jednak o tym, czy taka stawka wejdzie w życie, zdecyduje prezydent.
Zgodnie z przepisami, Aleksander Kwaśniewski ma do 9 grudnia czas na podpisanie ustawy. Gdyby podpisał inną ustawę w tym terminie, weszłaby ona w życie. Jednak w przypadku ustaw o podatkach dochodowych jest dodatkowy wymóg - muszą one zostać ogłoszone w Dzienniku Ustaw na co najmniej miesiąc przed początkiem roku kalendarzowego, aby weszły w życie zawarte w nich niekorzystne dla podatników zmiany.
Swój podpis prezydent złożył już pod ustawą o podatku od firm. Poinformowała o tym wczoraj jego kancelaria. Ale w komunikacie nie ma nic na temat ustawy o podatku od osób fizycznych. To zapewne oznacza, że tej ustawy prezydent nie podpisze.
Z takiego obrotu sprawy nie będą zadowolone chyba tylko SLD i UP. Przeciw nowelizacji jest o wiele więcej osób i instytucji. Także Rada Ministrów.
- Rząd ma nadzieję, że prezydent nie podpisze znowelizowanej ustawy o PIT - powiedział minister finansów Mirosław Gronicki.