Agencja skontrolowała prawie 1,48 mln ha użytków rolnych. Stanowi to 10,9% wszystkich gruntów zgłoszonych we wnioskach. Kontrolerzy sprawdzili, czy rolnicy nie starają się przypadkiem o większe dopłaty, podając większy obszar, niż posiadają w rzeczywistości. Okazało się, że w przypadku 15,34% gospodarstw różnica między rzeczywistą a zadeklarowaną powierzchnią przekracza 3%. A to oznacza sankcje finansowe dla nieuczciwych. - W większości przypadków ów "błąd" nie przekroczył 30% - podkreśla Iwona Musiał, rzecznik prasowy ARiMR. W takim przypadku kara jest najmniej dotkliwa - dopłatę dla takich gospodarstw pomniejsza się o dwukrotność wykrytej różnicy. Jeżeli "błąd" przekracza 30%, rolnik w danym roku w ogóle nie dostaje pomocy. Jeśli natomiast różnica jest większa niż 50%, wnioskodawca może się również spodziewać pomniejszenia dopłat w kolejnych ratach.

Resort rolnictwa uspokaja, że 15% to niedużo. - Nie grożą nam raczej sankcje polegające na zmniejszeniu przyszłej pomocy przypadającej na cały kraj - uważa Zofia Krzyżanowska, radca ministra rolnictwa. Jej zdaniem, groźba taka wystąpiłaby jedynie wówczas, jeżeli po kontroli ARiMR kolejne nieprawidłowości wykryliby audytorzy unijni. - Przeprowadzane dotąd przez urzędników z Brukseli kontrole nie wskazały na żadne uchybienia - zapewnia. - To nawet dobrze, że sami znajdujemy błędy - dodaje.