Niewiele dzieje się na GPW w końcówce roku, nie licząc debiutu PKO BP i wysypu ofert na rynku pierwotnym. Nie widać jesienno-zimowego ożywienia, nie widać prób wyprzedzania "efektu stycznia". Rynek idzie w bok, a gdy trochę wzrasta napięcie i wydaje się, że któraś ze stron może przejąć pałeczkę, kontra jest natychmiastowa i... szybko zamienia się w anemiczny ruch.
Nie inaczej było i wczoraj. Piątkowa sesja w USA przeszła bez echa ze względu na jej weekendowy charakter, a plusy giełd europejskich działały na nas tylko do 13.15. Potem nastąpił szybki spadek, a końcówka sesji to konsolidacja w kilkupunktowym przedziale, w pobliżu piątkowego zamknięcia. Obroty na spółkach WIG20 były jak na ostatnie sesje wysokie (blisko 400 mln zł), ale nie wprowadziło to na rynek żadnej dynamiki. Senne sesje na GPW odbywają się na tle walczącego o nowe szczyty DAX-a i konsolidującego się BUX-a.
Reakcje na spływające na rynek informacje są znikome (planowana obniżka podstawowej stawki VAT z 22% na 19%) lub niewielkie (wczorajszy ograniczony wzrost PKN i KGHM w następstwie informacji o planowanej wspólnej sprzedaży pakietów Polkomtelu przez GPW). Rynek niepokoi się z pewnością możliwością dalszego wzrostu inflacji (październikowe 4,5% r/r znacznie przewyższało cel RPP) i ryzykiem wzrostu stóp procentowych.
Być może impuls przyjdzie zza oceanu, jesteśmy bowiem już chyba zbyt długo uniezależnieni od koniunktury na Zachodzie. Dzisiaj już pierwsza szansa na wybicie z horyzontu - dane makro w USA (PKB, Chicago PMI i indeks nastrojów konsumentów). Oby reakcja inwestorów amerykańskich okazała się dynamiczna i trwała - może zbudzi się i GPW...
Zwróć uwagę na: