W poniedziałek byki nie były w stanie kontynuować tendencji wzrostowej, zapoczątkowanej w połowie zeszłego tygodnia. Wprawdzie początek notowań był korzystny dla posiadaczy długich pozycji (kurs grudniowej serii kontraktów na WIG20 dotarł do 1841 pkt), ale tuż po godzinie 13.00 na rynek wyraźnie wkroczyły niedźwiedzie. Przy wysokim wolumenie w kilkanaście minut notowania spadły o blisko 1%. Ostatecznie dzień zakończył się zaledwie 1-pkt zwyżką, a powstała na wykresie świeca kształtem przypomina spadającą gwiazdę.

Z uwagi na fakt, że na rynku brakuje trendu, jej pesymistyczna wymowa ulega zmniejszeniu. Średnioterminowa sytuacja futures na WIG20 pozostaje więc nierozstrzygnięta. Układ sił zmienia się z dnia na dzień i bardzo trudno w takiej sytuacji podejmować decyzje. Wciąż najlepszym rozwiązaniem wydaje się pozostawanie poza rynkiem do czasu wybicia się z trendu bocznego. Ten swoje granice ma na wysokości 1770 pkt i 1852 pkt. Po pokonaniu którejś z tych barier kontrakty powinny kontynuować ruch zgodny z wybiciem, przynajmniej przez kolejnych 70 pkt (zasięg taki wynika z wysokości ruchu horyzontalnego).

Do łask inwestorów powoli wracają pochodne na KGHM. Pełny optymizm uzasadniony będzie jednak dopiero w chwili, gdy kontrakty zdołają się wydostać ponad 32 zł (w cenach zamknięcia). Poniedziałkowa zwyżka o 2,76% zwiększyła szanse na taki rozwój wypadków, ale należy pamiętać, że w trakcie ostatnich dwóch tygodni, byki dwukrotnie próbowały przełamać ten opór i za każdym razem kończyło się to niepowodzeniem. Z otwieraniem długich pozycji lepiej więc jeszcze trochę się wstrzymać. Niekorzystnym sygnałem, zapowiadającym powrót niedźwiedzi, będzie spadek poniżej 30,85 zł.