Przyszłoroczne prognozy zapowiadają wzrost niedoboru aluminium w skali światowej i w konsekwencji zwyżkę jego notowań. Przewidywania te potwierdzili eksperci Societe Generale, którzy oczekują, że w 2005 r. zużycie tego metalu zwiększy się o 5,4% do 31,4 mln ton, podczas gdy jego produkcja wzrośnie tylko o 4,2% do 30,8 mln ton. Dla porównania, tegoroczny wzrost dostaw szacuje się na 5,4%.
Zasadniczą przyczyną ograniczającą zdolności produkcyjne jest niewystarczająca podaż podstawowego półproduktu, którym jest tlenku glinu. Jego najwięksi dostawcy - Alcoa i Alcan, a także Rio Tinto Group, rozważają zwiększenie w przyszłym roku produkcji, ale może to nie wystarczyć, aby zaspokoić potrzeby hut aluminium. Deficyt tlenku glinu sprawił, że w kwietniu br. jego cena osiągnęła 480 USD za tonę, tj. najwyższy poziom od ponad dziesięciu lat. Obecnie wynosi ona około 405 USD.
Wysokim cenom aluminium sprzyjają też plany ograniczenia działalności, przedstawione kilka dni temu Alcan. Kanadyjski gigant zapowiedział likwidację trzech zakładów w Europie, aby zredukować koszty i poprawić w ten sposób efektywność.
Eksperci Societe Generale uważają, że w tych warunkach średnia cena aluminium wzrośnie w 2005 r. do 1820 USD za tonę, z 1715 USD w 2004 r. Na Londyńskiej Giełdzie Metali surowiec ten z dostawą za trzy miesiące kosztował wczoraj po południu 1851 USD, w porównaniu z 1847 USD w końcu sesji poniedziałkowej i 1786 USD w poprzedni wtorek.