Przez większą część wczorajszej sesji WIG20 poruszał się pomiędzy 1830 a 1845 pkt. W ostatniej godzinie notowań na rynek wkroczył popyt, który wyciągnął indeks do 1860 pkt (+1,1%). W największej mierze było to zasługą akcji PKN Orlen, które zyskały 3,2% i dotarły do najwyższego poziomu w historii. Niestety, notowania paliwowej spółki są osamotnione we wspinaniu się na coraz wyższe poziomy. Pozostałym tuzom warszawskiej giełdy jeszcze trochę brakuje do wygenerowania sygnałów kupna. Optymistyczny przebieg notowań WIG20 podkreśliły przyzwoite obroty (545 mln zł). Niestety tylko pozornie. 200 mln zł to efekt umówionych transakcji na GTC.

Dzięki wysokiemu zamknięciu środowej sesji indeks polskich blue chips stanął przed szansą wybicia się w górę z trendu bocznego. Do tego brakuje już tylko 10 pkt. Jeżeli WIG20 zamknie którąś z najbliższych sesji powyżej poziomu 1870 pkt, to wygenerowany zostanie sygnał kupna. Czy warto w oparciu o taką możliwości już teraz kupować akcje? Krótkoterminowa przewaga byków sugeruje, że tak, ale ocena średnioterminowej sytuacji indeksu sugeruje wstrzemięźliwość. Pamiętajmy, że jeszcze kilka sesji temu na rynku przeważała podaż i kiedy już wydawało się, że nastąpi wybicie w dół, do ataku przeszli kupujący. Od tego czasu, poza krótkoterminowym układem sił, niewiele się zmieniło. Cały czas panuje średnioterminowy trend boczny, który przy obecnych poziomach powinien skutkować zwiększoną aktywnością podaży.

Na taką możliwość wskazują także krótkoterminowe wskaźniki techniczne, które dotarły już do poziomów, przy których tworzyły się wcześniejsze szczyty. Jeżeli sprzedający będą w równie dobrej kondycji co 7 października oraz 3 i 11 listopada, to WIG20 dość szybko powinien wrócić do 1800 pkt. Z drugiej strony, pokonanie oporu zwiększy tylko apetyt na akcje. Otworzy się bowiem szansa na zwyżkę do przynajmniej 1950 pkt. Niestety, do zajmowania jakichkolwiek pozycji cały czas nie zachęca średni indeks ruchu kierunkowego, który wczoraj spadł do najniższego poziomu od 4 miesięcy.