Zelmer miał zadebiutować na giełdzie jeszcze w tym roku. Dlaczego zdecydowano się przesunąć ofertę publiczną na styczeń?
Tak zadecydował oferujący - Dom Maklerski BZ WBK. Uzasadniał to po pierwsze tym, że będziemy mieć więcej czasu na spokojne przygotowanie oferty. Z drugiej strony okres przedświąteczny to zły termin, biorąc pod uwagę wysyp konkurencyjnych ofert.
W styczniu też będzie ciasno na rynku pierwotnym. Czym Zelmer będzie przekonywać do siebie inwestorów?
Umiejętnością zarabiania pieniędzy. Okazało się, że przedsiębiorstwo Skarbu Państwa, takie jak Zelmer, udało się wyprowadzić z bardzo głębokiej zapaści. W 2002 roku mieliśmy już 6,5 mln zł zysku netto, rok wcześniej było to ponad 18 mln zł straty. W Zelmerze dzisiaj nie ma sprzedaży z ujemną rentownością. Kiedyś to było dopuszczalne. Wszystkie grupy produktowe Zelmera osiągają wysoką, nierzadko dwucyfrową rentowność. W listopadzie 2002 roku praktycznie spłaciliśmy też wszystkie kredyty. Od tego czasu nie korzystamy z obcych kapitałów. Finansujemy działalność operacyjną z własnych środków.
To bardzo konserwatywne podejście do biznesu...