Notowania miedzi wahały się w minionym tygodniu. Zwyżce cen sprzyjały prognozy wskazujące na dysproporcję między rosnącym popytem a niewystarczającą podażą. Według Societe Generale, coraz większe zapotrzebowanie na miedź w Chinach sprawi, że globalny popyt na ten surowiec wzrośnie w 2005 r. o 5,7%, do 17,7 mln ton, przewyższając podaż o 850 tys. ton. Za wyższymi notowaniami przemawiał też dalszy spadek zapasów miedzi. Od początku roku rezerwy nadzorowane przez Londyńską Giełdę Metali zmalały już o 87%, do 57 tys. ton. Dodatkowym bodźcem do zakupów miedzi, zwłaszcza przez fundusze hedgingowe i innych spekulantów, była postępująca deprecjacja dolara. Zwiększyła ona bowiem atrakcyjność tego metalu dla nabywców ze strefy euro oraz Japonii.
Zwyżkę cen miedzi uniemożliwiły dane, które wykazały spadek w USA popytu na samochody oraz stagnację wydatków na budownictwo. Niepokój wywoływały też drogie paliwa, które mogą spowolnić wzrost gospodarczy. W czwartek notowania miedzi znalazły się poniżej 3000 USD za tonę, gdyż przejściowe wzmocnienie waluty amerykańskiej skłoniło część inwestorów do realizacji zysków.
W piątek, wraz z ponownym spadkiem kursu dolara, miedź zaczęła znów drożeć i na Londyńskiej Giełdzie Metali za tonę tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych płacono po południu 3005 USD w porównaniu z 2990 USD w końcu sesji czwartkowej i 3081 USD przed tygodniem.