Reklama

Tanie linie pewne swego

Tanie linie lotnicze przyjmują pasażerów bankrutującej Air Polonii pod swoje skrzydła, nie zarabiając na tym ani złotówki. To sposób na pozyskanie klientów i poprawę reputacji sektora low-cost, któremu coraz częściej zagrażają tradycyjni przewoźnicy.

Publikacja: 07.12.2004 06:44

- Postanowiliśmy zaoferować wszystkim pasażerom Air Polonii możliwość nieodpłatnego przebukowania swoich lotów - poinformował wczoraj na specjalnie zwołanej konferencji prasowej Jozsef Varadi, prezes Wizz Air. W niedzielę podobną ofertę złożył słowacki SkyEurope. - Nie chcemy, aby klienci stracili zaufanie do całego sektora low-costów - tłumaczy Eryk Kłopotowski, rzecznik prasowy przewoźnika. Podobna sytuacja zdarzyła się kilka tygodni temu we Włoszech. Pasażerom upadającego Volare.com "darmowe" bilety udostępnił wtedy irlandzki RyanAir.

Co skłania low-costy do takich decyzji? Ich szefowie zdają sobie sprawę z rosnącej konkurencji tradycyjnych linii. Np. Lot oferuje rejsy do Londynu już za 320 zł (plus opłaty lotniskowe). Statystyki pokazują, że klasyczni przewoźnicy znacząco zwiększyli w tym roku liczbę połączeń z Polską. W przypadku Lufthansy, KLM czy czeskich CSA, liczba rejsów w tygodniu wzrosła nawet 2-3-krotnie. - Klienci patrzą nie tylko na cenę, ale na czas, jaki tracą na skutek odwołanych połączeń low-costów. I wybierają pewne połączenia tradycyjne - tłumaczy Elżebieta Marciszewska z Katedry Transportu Szkoły Głównej Handlowej.

Air Polonia nie chce jeszcze oficjalnie bankrutować. Zawieszone są tylko wszystkie połączenia. - Zarząd szuka inwestora z branży lotniczej, który mógłby uratować spółkę - mówi Marek Sławatyniec, rzecznik prasowy firmy. Przewoźnikowi zabrakło bowiem 800 tys. zł na opłacenie rat leasingowych (miesięczna opłata za wynajem boeinga 737, które używa przewoźnik, wynosi około 170 tys. zł). Obiecanych 10 mln USD nie wyłożył tymczasem irlandzki inwestor Plane Consult, skoligacony z jordańskim funduszem Crescent Venture Partners (ten ostatni ma udziały w malezyjskich liniach AirAsia i australijskich Skywest).

Leasing stosują prawie wszystkie linie lotnicze. O ile jednak dla British Airways czy Air France wynajem samolotów jest sposobem na uzupełnienie floty, to dla tanich przewoźników jest jedyną metodą na prowadzenie działalności. - Trzeba jednak dysponować odpowiednim kapitałem. Leasingodawcy nie będą kredytować małych linii - tłumaczy E. Marciszewska. Nieoficjalnie wiadomo, że kapitały Air Polonii wynosiły zaledwie 1,1 mln zł. Dla porównania, słowacki SkyEurope dysponuje około 50 mln euro (spółkę kredytują m.in. Bank Austria Creditanstalt oraz Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju). Firma może zatem dłużej wytrzymać "wojnę" cenową.

Jeszcze w 2002 roku Morgan Stanley prognozował, że przez 8 lat tani przewoźnicy obejmą niemal 30% rynku lotniczego w Europie. Tymczasem tempo rozwoju jest szybsze. Według szacunków WizzAir, tanie linie przewożą w Polsce już 20% wszystkich pasażerów samolotów. Opublikowane niedawno wyniki największych europejskich low-costów nie wskazują też, że sektor przechodzi "zadyszkę". W okresie kwiecień-wrzesień 2004 irlandzki RyanAir zwiększył zysk netto o 15% (do 201,3 mln euro), w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. Liczba pasażerów wzrosła w tym czasie o 24%, do 14,1 mln osób. Dobre wyniki osiąga także brytyjski EasyJet. W zakończonym we wrześniu roku rozliczeniowym firma powiększyła swój zysk brutto o 21%, do 62,2 mln funtów.

Reklama
Reklama

Bankructwo na własne życzenie? - Kolejnym tanim liniom może grozić bankructwo - ostrzegał wczoraj w Polskim Radiu Jan Litwiński, prezes Air Polonii. Według niego, problemy firmy wynikają z olbrzymiej konkurencji na rynku. - Nie było przypadków w Europie Zachodniej, żeby cztery tanie linie konkurowały na tej samej trasie, jaką jest np. Warszawa-Londyn - tłumaczył. Trudno jednak uwierzyć, że w momencie kiedy na polskie niebo wchodzą dopiero EasyJet i RyanAir, a tanią linię uruchamia Lot, dla Air Polonii nie było już miejsca. Eksperci wskazują raczej na błędy w zarządzaniu spółką (m.in. wysyłanie dużych boeingów na rejsy krajowe), wzrost cen ropy oraz brak możliwości kredytowania początkowych strat. Dla porównania, WizzAir przewiduje wyjście "na plus" dopiero w 2006 roku. SkyEurope dopiero co osiągnął opłacalność swojej bazy w Bratysławie. Trudno także posądzać o niekompetencję Conora McCarthy?ego, szefa Plane Consult, który nie zainwestował w Air Polonię. Wcześniej pracował w irlandzkim AerLingus oraz RyanAir.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama