Reklama

Interwencja na rynku walutowym nie jest potrzebna

Z Mirosławem Gronickim, ministrem finansów, rozmawia Marek Siudaj

Publikacja: 07.12.2004 06:46

Jakich zmian w stawkach VAT chce dokonać resort finansów?

Są trzy warianty. Zostaną one przedyskutowane w przyszły czwartek na komitecie Rady Ministrów. Nie chciałbym więc teraz zdradzać za dużo szczegółów.

Ale niedawno mówił Pan o jednym wariancie - stawka 0% tylko na eksport, 8% stawka preferencyjna oraz stawka podstawowa - 18%.

Owszem, może być 0, 8 i 18, może być 0, 7, 19 i może być 0, 7, 18.

Jakie zyski przyniesie budżetowi ta zmiana?

Reklama
Reklama

Założenie jest takie, żeby ta zmiana była neutralna dla budżetu, a więc, żeby nie było zysków. Trwają jednak dokładne wyliczenia. Poza wyliczeniami statycznymi, czyli opartymi na ostatnich, twardych danych GUS z 2001 roku, powiększonych o informacje z ostatnich paru lat, chcemy mieć szacunki, jaka mogłaby być struktura konsumpcji w roku 2005 przy nowych stawkach VAT-owskich. I dlatego nie mogę dokładnie powiedzieć, jaki będzie wynik tej operacji.

Pytam dlatego, że wiceminister finansów Jarosław Neneman mówił, że jeśli jakieś zyski będą, pójdę na zmniejszenie klina podatkowego, czyli ograniczenie kosztów pracy dla najmniej zarabiających.

Ale on mówił o zyskach w trybie warunkowym. Jeśli pojawią się jakieś dodatkowe zyski, to tak, zostaną przeznaczone na ten cel.

Czyli wpływy z VAT nie wzrosną po tych zmianach?

Z tego co wiemy, wynika, że nie wzrosną. Mogą jednak wzrosnąć w 2006 roku, ponieważ są pewne uwarunkowania prawne, które powodują, że niższy VAT będzie można płacić jeszcze do końca przyszłego roku, na zasadzie praw nabytych A od 2006 - byłby już wyższy. Choć nowe stawki weszłyby w życie od początku 2005 roku.

W takim razie - po co jest ta cała operacja? To taki ukłon w stronę przedsiębiorców, żeby ich ugłaskać po sprawie składek na ZUS?

Reklama
Reklama

Po co się upraszcza podatki? Przede wszystkim, żeby zlikwidować uznaniowość. Obecnie, dla przykładu, jeden napój objęty jest 7-proc. stawką VAT, a inny 22-proc. stawką. I nie bardzo wiadomo, dlaczego tak jest. Ktoś sobie tak ustalił. Jedna usługa 7%, inna 22%. Też uznaniowo. Po zmianach uznaniowości nie będzie, bo nie będzie dla niej miejsca.

Nawiązuję do tego, co Pan powiedział niedawno podczas seminarium PAN. Że gdyby połączyć obniżenie stawki podatku dla przedsiębiorców do 19% z podwyżkami składek na ZUS, nie byłoby teraz takich problemów z tymi ostatnimi. A teraz dokonujecie zmian korzystnych dla przedsiębiorców, i to bez czegoś w zamian?

Na tym rozwiązaniu skorzystają nie tylko przedsiębiorcy. Należy mieć na uwadze, iż zmiana ta pociągnie za sobą spadek kosztów administracyjnych. A ponieważ od 1 stycznia wchodzą w życie wiążące interpretacje podatkowe, będziemy mieli "pewną rezerwę mocy", aby zająć się tym problemem.

Mówił Pan jakiś czas temu, że jest możliwe poszerzenie bazy podatkowej, co może przynieść budżetowi w przyszłym roku 3,5 mld zł. Czy zdradzi Pan, o co chodzi?

To będzie zrobione w drodze rozporządzeń.

A czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej niż to, że ma to dotyczyć "poszerzenia bazy podatkowej"?

Reklama
Reklama

Generalnie chodzi o to, że są pewne przedsięwzięcia, które albo płacą za niski podatek, albo w ogóle podatku nie płacą...

Np. fundacje?

Nie. Nie będziemy ingerować w NGO-sy (Non Government Organization, czyli instytucja pozarządowa - przyp. redakcji) . One mają swoją działkę. Chodzi po prostu o różnego typu przekręty, które są robione w ramach systemu podatkowego. I mamy sposoby, aby te przekręty wyeliminować.

I dlatego nie chcecie nic zdradzić, żeby się nikt nie mógł zabezpieczyć przed zmianami?

Dobrze pan to ujął.

Reklama
Reklama

W tej chwili wszyscy koncentrują się na informacjach, związanych z kursem złotego. Powiedział Pan wcześniej, że interwencja nie jest potrzebna. Jednak wypowiedzi pana premiera Marka Belki wskazują, że on uważa, że jest potrzebna...

Nie. Pan premier powiedział coś, co zostało źle zrozumiane. Starałem się wcześniej te rzeczy prostować. Zresztą, rozmawiałem wczoraj z premierem na ten temat iA więc cytuję: "Chcemy się spotkać z Radą Polityki Pieniężnej nie po to, aby analizować bieżącą sytuację, ale po to, aby analizować sytuację kursową w drodze do euro." Takie były ustalenia na Komitecie Europejskim, w Belwederze, przy obecności wiceprezesa NBP Krzysztofa Rybińskiego. Natomiast nie ma mowy o tym, żebyśmy się w tej chwili spotykali, aby mówić również o kursie bieżącym.

Skąd wiec w takim razie ten pośpiech? Te stwierdzenia, że należy się natychmiast spotykać?

Nie, była mowa, że należy się spotkać do połowy stycznia.

Wicepremier Jerzy Hausner mówił, że spotkanie w sprawie kursu powinno się odbyć w ciągu 2 tygodni. Premier Marek Belka też mówił wczoraj, że trzeba spotkać się szybko, bo sytuacja jest niepokojąca.

Reklama
Reklama

Nie było żadnych konsultacji z NBP na temat spotkania. Jeszcze raz podkreślam, że inicjatywa, którą podał premier, dotyczyła średniego okresu, a nie obecnej sytuacji.

W Polsce mamy reżim kursu płynnego. Prezes NBP Leszek Balcerowicz powiedział, że nie widzi potrzeby interwencji, minister finansów Gronicki powiedział, że nie widzi potrzeby interwencji, a to są dwie strony polityki monetarnej.

Czy jest według Pana jakiś poziom kursu złotego, który byłby zagrożeniem dla gospodarki? Większość prognoz mówi bowiem, że złoty będzie się nadal wzmacniać.

Według tego, co wynika z badań NBP, obecnie 4,1 zł za euro i 3,5 zł za dolara to granica opłacalności dla eksporterów. Natomiast - ponieważ polska gospodarka się rozwija, fundamenty się wzmacniają, ta sytuacja może się zmieniać. Więc nie chcemy sugerować, że dzisiejszy kurs jest lepszy czy gorszy dla gospodarki. My - ani NBP, ani Ministerstwo Finansów - nie jesteśmy w stanie zmienić trendu w kursie złotego, jeśli trend ma trwałe podstawy - taka nauka płynie z przeszłości.

Jednym z powodów, dla których złoty się wzmacnia, jest dobra sytuacja budżetowa. Potrzeby pożyczkowe spadną o mniej więcej 11,5 mld zł - z 56,5 do 45 mld zł. Czy to jest ostatnie słowo, czy oszczędności mogą być większe?

Reklama
Reklama

Ten rok jest już właściwie zakończony, jeśli idzie o pożyczanie.

Czy część z nadwyżki dochodów czy też z oszczędności zostanie przesunięta na rok przyszły, aby ograniczyć potrzeby pożyczkowe również w 2005 roku?

Z punktu widzenia polskiego prawa budżetowego nie ma takiej możliwości. Polskie prawo budżetowe ma tylko jeden taki instrument: środki niewygasające. Ale jaka jest wielkość tych środków, trudno mi jeszcze powiedzieć. Natomiast nie jest to suma, która by porażała i miała jakikolwiek wpływ na przyszłoroczny budżet.

A lokata z pieniędzy z roku poprzedniego?

Lokata jest potrzebna po to, aby mieć poduszkę płynnościową na pierwszą część każdego miesiąca.

Wróćmy jeszcze do tego roku. Wiadomo już, że dochody z podatku od osób prawnych i z ceł są wyższe od zaplanowanych w budżecie. Czy jeszcze inne źródła dadzą dochody większe od planowanych?

Akcyza.

A dlaczego nie ma większych dochodów z VAT, skoro mamy i większy wzrost gospodarczy, i wyższą inflację?

Dlatego że w związku ze zmianami prawnymi związanymi z akcesją do UE straciliśmy jeden miesiąc VAT-u.

Ale Ministerstwo Finansów zapisało ten miesiąc w budżecie?

Nie, to nie było zapisane. W kwietniu mieliśmy nadwyżkę przychodów nad wydatkami, natomiast w kolejnych dwóch miesiącach dochody spadły znacznie poniżej trendu, właśnie z powodu VAT. Oceniamy, że niedobór wpływów z tego podatku z tego tytułu wyniósł między 2,8 a 4 mld zł.

Proszę mi powiedzieć - czy gdyby w budżecie zaplanowano, że w ciągu tego jednego miesiąca nie będzie wpływów z VAT, mielibyśmy teraz nadwyżkę dochodów z tego źródła?

Nie, dochody byłyby mniej więcej zbliżone do planu.

Dlaczego? Mamy szybki wzrost gospodarczy, inne podatki przynoszą większe dochody od planowanych, a VAT nie?

Bo rośnie nadwyżka eksportowa. Wzrost jest stymulowany przez bardzo szybko rosnący eksport, przy nieco wolniej zwiększającym się imporcie. TymcJaka będzie konsumpcja w przyszłym roku?

Spodziewamy się, że dynamika konsumpcji nie będzie wyższa od tegorocznej.

A więc jest niewielka szansa, aby w przyszłym roku powtórzyła się sytuacja z roku bieżącego, że dochody będą wyższe od planów?

W budżecie zaplanowano 175 mld zł. Jeśli dynamika konsumpcji będzie wyższa, to możemy oczekiwać, że wpływy z VAT będą nieco lepsze. Przypuszczamy, że może być trochę lepiej, jeśli chodzi o CIT, bo tu założenia były bardzo konserwatywne. Jednak to jest tylko gdybanie. Dopiero po kilku miesiącach realizacji budżetu będzie można powiedzieć więcej. W tym momencie scenariusz realizacji dochodów zapisany w ustawie budżetowej jest traktowany jako obowiązujący.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama