Sieć, która ma w Polsce 25 supermarketów wielkopowierzchniowych (15 działa na zasadach franczyzy) i jest właścicielem firmy przetwarzającej żywność, zakłada w przyszłym roku uruchomienie kolejnych 3-4 placówek. Mimo otwarcia pierwszego supermarketu w Warszawie, spółka obecnie nie planuje ekspansji poza aglomeracją warszawską, we wschodniej Polsce. Dziś większość jej sklepów znajduje się na terenie województw wielkopolskiego, kujawsko-pomorskiego i zachodniopomorskiego, lubuskiego oraz dolnośląskiego. - I tak, przynajmniej na razie, pozostanie - twierdzi prezes Piotr Woś. - To wynika z wysokich kosztów logistycznych. Nasze obserwacje wskazują również, że zarządzanie na odległość ma swoje minusy. Dlatego nie otwieramy na razie sklepów w Krakowie czy Gdańsku. Każdy powinien mieć swojego właściciela, bo to wpływa na wyniki. Stąd również pomysł franczyzy.

W tym roku "Piotr i Paweł" zakłada przychody na poziomie 650 mln zł (w ubiegłym 535 mln zł). Firma nie zdradza wyniku netto. - Zapewniam, że są zyski - mówi Piotr Woś.

Spółka zastanawia się nad zdobyciem pieniędzy na dalszy rozwój na giełdzie. - Nie mamy jednak sprecyzowanych planów. Jeszcze daleka droga do podjęcia decyzji. Będziemy się przyglądać, jak przebiegną giełdowe debiuty innych sieci handlowych - twierdzi prezes "Piotra i Pawła". Do publicznych emisji przygotowują się sieci handlowe Eurocash i Żabka. Na giełdzie są Alma Market i Eldorado.