Wartość indeksu branżowego spada już od dwóch miesięcy. Jeszcze 6 października wartość wskaźnika Przemysł Chemiczny była najwyższa w historii - 11 065 pkt. Do 16 listopada obniżyła się do 10 tys. punktów (prawie 10%). Ale kłopoty z trendem wzrostowym zaczęły się już na początku maja, kiedy indeks osiągnął 10,6 tys. punktów. Ostatnie siedem miesięcy można potraktować jako trend boczny, który pod koniec lata na krótko przerwała nieudana próba wybicia w górę. Wyjście ponad majowy szczyt, a następnie spadek indeksu poniżej wsparcia na 10,6 tys. pkt można interpretować jako sygnał sprzedaży. Gdyby zniżka nie została zatrzymana w okolicach 10 tys. punktów, sygnał ten byłby bardzo silny. Tak wciąż jest nadzieja, że uda się wrócić do trendu wzrostowego wyższego rzędu.
Bardzo podobną strukturę miała korekta pod koniec 2003 roku. Wtedy również notowania wybiły się ponad historyczne maksimum, po czym dość gwałtownie spadły. Ale podaż tylko chwilowo uzyskała kontrolę nad rynkiem - dwa miesiące po załamaniu fali wzrostowej indeks Przemysł Chemiczny ustanowił kolejne historyczne maksimum. Dlatego dopóki "trzyma się" wsparcia na poziomie 10 tys. punktów, byki wciąż mają szansę na powrót do gry.
Notowania
przed fundamentami
Z drugiej strony, ustanowienie historycznego maksimum na początku października i rozpoczęcie z tego poziomu większego spadku byłoby potwierdzeniem zasady, że giełdowe notowania wyprzedzają z reguły zmiany w wynikach finansowych. Dopiero miesiąc po ukształtowaniu szczytu opublikowane zostały raporty za III kwartał, w których branża pochwaliła się najwyższymi zyskami w historii. Po dziewiątym kolejnym kwartale wzrostu spółki chemiczne zarobiły ponad 2,5 mld zł.