W I i II kwartale tego roku tempo wzrostu gospodarki przekraczało oczekiwania ekonomistów. W III kwartale sytuacja się odwróciła - prognozy okazały się lepsze od rzeczywistości, podliczonej przez GUS. Wzrost PKB wyniósł 4,8%. Przy wynikach z I i II kwartału (odpowiednio 6,9 i 6,1%) najświeższe dane wypadają blado.
- Jednak 4,8% to nadal dobry wynik - powiedział Bartosz Pawłowski, ekonomista ING BSK. - Bo mamy z jednej strony spowolnienie w gospodarce, a z drugiej - w III kwartale 2003 roku wzrost był dość wysoki, a więc i baza do wyliczeń statystycznych dość duża.
Jednak to, co niepokoi analityków, to inwestycje. A raczej ich brak - nakłady na środki trwałe w III kwartale powiększyły się o 4,1% (a od początku roku o 3,7%). - To za mało jak na takie tempo wzrostu gospodarczego - powiedział B. Pawłowski.
Nieco inaczej ocenia sytuację Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. - Dane o inwestycjach są słabsze od oczekiwanych, ale bardzo dziwne są dane o zapasach - powiedział. - Do tej pory zwykle było tak, że zapasy rosły bardzo w I kwartale, co po części wynika z naszych regulacji, a w innych okresach niewiele dodawały do wzrostu PKB. Tymczasem teraz sytuacja jest inna - III kwartał okazał się też trzecim z rzędu, w którym zapasy gwałtownie rosną. Ich udział we wzroście PKB wyniósł 1,5 pkt proc. - dodał.
Dlaczego tak się dzieje? Zdaniem ekonomisty, może to wynikać po prostu z nieścisłości w statystyce.