W ubiegłym tygodniu NASD, organizacja samoregulująca funkcjonowanie domów maklerskich, zabroniła na pięć dni dwóm instytucjom - Wachovii oraz Merrill Lynch - rejestrowania nowych maklerów. Była to dodatkowa kara - oprócz odpowiednio 650 tys. USD i 1,6 mln USD - nałożona na firmy za niedostarczenie regulatorom na czas szeregu informacji, m.in. raportów o skargach konsumentów. Grzywny zapłaciło jeszcze 27 innych firm - Wachovia oraz Merrill Lynch doczekały jednak "wyróżnienia" ze względu na największą liczbę przypadków naruszenia przepisów.
Podobne sankcje administracyjne zastosowano w lipcu w przypadku banku inwestycyjnego Morgan Stanley, który także nie zmieścił się w limicie czasu, aby poinformować NASD o 1800 incydentach dotyczących maklerów. Wszystkie trzy firmy zaakceptowały karę bez konieczności przyznania się do winy.
Zakaz rejestracji nie mógł zaszkodzić interesom tak wielkich spółek, jak Merrill Lynch czy Morgan Stanley. Jednak według "New York Timesa" nowa taktyka władz regulacyjnych może świadczyć o tym, że będą one w przyszłości poszukiwać bardziej kreatywnych metod karania niesumiennych domów maklerskich. Coraz więcej firm z Wall Street uważa płacenie kar za normalny koszt prowadzenia biznesu, a nie za bodziec do zmiany postępowania. Szersze zastosowanie sankcji administracyjnych, takich jak zakaz rejestracji, czy wyłączenie na kilka dni całych działów domów maklerskich, może się jednak odbić bardzo negatywnie na ich wynikach finansowych. Oprócz NASD podobne kary mogą stosować też New York Stock Exchange i Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).