Eksperci Fed oczekują, że ten trend będzie się utrzymywał w przyszłości. W ubiegłym roku drogą elektroniczną konsumenci zapłacili 44,5 mld razy, a za pośrednictem czeków - 36,7 mld razy. Jeszcze trzy lata wcześniej proporcje były odwrotne. Ciągle jeszcze jednak za pośrednictwem czeków przepływają większe pieniądze. W 2003 r. za pośrednictwem papieru przelano 39,3 biliona dolarów, podczas gdy karty kredytowe i debetowe obciążono na 27,4 biliona USD. Same tylko karty kredytowe - Visa, Mastercard, Discover oraz American Express - to 19 miliardów transakcji, wartych 1,7 bln USD.
Wyniki badań nie stanowią zaskoczenia. Konsumenci poszukują wygodnych form płatności. Przy regulowaniu rachunków w sklepach najczęściej wymagane są w USA dwa dodatkowe dowody tożsamości. Użycie karty jest dużo mniej uciążliwe. Oprócz tego "plastik" daje konsumentom dużo więcej dodatkowych korzyści, takich jak mile dla pasażerów samolotów korzystających z programu frequent flier lub sklepowe rabaty.
Według prezesa Fed Alana Greenspana, liczba czeków wypisywanych przez amerykańskich konsumentów zaczęła spadać już w połowie lat 90. Od tego czasu zaczęły się upowszechniać formy przekazu elektronicznego.
Następnym polem, na którym czeki powoli odchodzą do lamusa, są domowe rachunki. Jeszcze do niedawna niemal wszystkie płacono wysyłając czek pocztą. Obecnie coraz popularniejsze są transfery bezpośrednie na konto instytucji dostarczających usługi komunalne lub telekomunikacyjne, zlecane za pośrednictwem internetu.
(Nowy Jork)