Poniedziałkowa sesja pokazała, że nasz rynek wbrew światowym parkietom nie zamierza spadać. Po początkowej przewadze sprzedających do głosu doszedł popyt i z nawiązką odrobił straty. Rynek w dalszym ciągu jest podzielony. W ostatnich dniach to zjawisko przybrało jeszcze na sile. Z orbity zainteresowania posiadaczy gotówki wypadł PKN, który spada od 7 sesji. Natomiast bardzo dobrą formę utrzymuje TP. Jednocześnie w gronie banków została zerwana wcześniejsza korelacja notowań PKO BP z pozostałymi spółkami z sektora. Tym samym stopniowo zaciera się różnica w wycenach.

Średnie i małe spółki na dobre wyszły z mody. To znajduje odbicie w obrazie głównych indeksów. O ile WIG20 pozostaje ponad wsparciem wyznaczonym przez szczyty z października i listopada, to WIG przełamał je w drugiej połowie minionego tygodnia. Wydaje się, że to drugi z tych indeksów daje bardziej prawidłowe wyobrażenie o kondycji warszawskiego parkietu. Widać na nim poszukiwanie nowych "tematów", czyli spółek które w czasie obecnej hossy najmniej zyskały i przez to wyglądają na bardziej atrakcyjne. Tym można tłumaczyć ostatnie zwyżki np. Energomontaży, a w pewnym stopniu także TP. To jednak sugeruje, że mamy do czynienia ze schyłkową fazą hossy.

Na świecie coraz bardziej wyraźnie widoczne staje się odwrócenie trendu na rynku ropy. Spadek jej ceny po piątkowej decyzji OPEC o obniżeniu wydobycia z początkiem przyszłego roku najlepszym tego dowodem. Pytanie, czy rynki potraktują to jako pozytywny czynnik, zmniejszający presję inflacyjną i poprawiający perspektywy popytu konsumpcyjnego, czy też uznają tańszą ropę jako pochodną pogarszającej się kondycji światowej gospodarki. Bardziej prawdopodobna jest ta druga możliwość. Konsekwencje trwającego do połowy października wzrostu ceny ropy zapewne jeszcze się nie ujawniły.

Istotnym czynnikiem ryzyka pozostaje dolar. Korekta kursu dobiega końca. Można spodziewać się kolejnego ataku na barierę 1,35 USD za euro. Jej przebicie umocniłoby przekonanie o nieuchronności dalszego spadku wartości amerykańskiej waluty, wzmagając presję na rynek akcji i obligacji.