Na początku wtorkowej sesji kontrakty na WIG20 zanotowały dość znaczny wzrost. Wkrótce po otwarciu notowań na rynku kasowym optymizm został jednak wyhamowany i rozpoczął się spadek. Prawdopodobnie był to skutek działania oporu składającego się z górnej połowy czarnej świecy z ostatniego czwartku oraz dolnego ograniczenia konsolidacji trwającej od 3 do 8 grudnia (około 1893 pkt). Zamknięcie nastąpiło minimalnie poniżej poziomu z poniedziałku, a na wykresie powstała nieduża czarna świeca. Obraz rynku nie uległ większym zmianom. To, że wzrost został wyhamowany już w pierwszej i niezbyt mocnej strefie oporu, z pewnością nie jest objawem siły rynku. Z drugiej strony jednak poniedziałkowy młotek w dalszym ciągu jest aktualny, a wsparcie w okolicach jego dolnego knota nadal powinno działać. Wtorkowa porażka byków może okazać się elementem platformy służącej do późniejszego wybicia w górę. Aby tak się stało, krótkoterminowa linia trendu spadkowego poprowadzona przez dzienne maksima z 8 grudnia i z wczorajszej sesji powinna zostać potwierdzona przynajmniej jeszcze raz.
Alternatywny scenariusz to ponowne testowanie okolic poniedziałkowego minimum. Zamknięcie poniżej tego poziomu oznaczałoby przełamanie wsparcia. W takim przypadku należałoby oczekiwać testowania następnej bariery składającej się z dolnej połowy białej świecy z 1 grudnia oraz kilku lokalnych punktów zwrotnych (około 1840 pkt.). Gdyby spadek był gwałtowny, to wsparciem mogłaby być także stromo opadająca linia biegnąca przez dzienne minima pomiędzy 3 i 13 grudnia. Jeśli jednak indeks tylko naruszy poniedziałkowy dołek, a następnie się odbije, to wsparcie tylko się wzmocni i zwiększą się szanse na powrót wzrostów.