Spowolnienie konsumpcji to efekt kilku czynników: braku indeksacji rent i emerytur w przyszłym roku, wysokiego bezrobocia i niewielkiego wzrostu płac. Według ekonomistów z CASE, nawet jeżeli Polakom uda się osiągnąć dodatkowe dochody, to raczej przeznaczą je na odbudowanie oszczędności niż konsumpcję. Ich zdaniem, dynamika popytu gospodarstw domowych spadnie w przyszłym roku do 2,8% z 3,4% w tym roku.
Wierzą natomiast w odbudowanie inwestycji. Wzrost dynamiki do 8% w 2005 r. z 5% w tym roku ma nastąpić m.in. dzięki realizacji projektów współfinansowanych przez Unię Europejską.
Gorzej będzie natomiast w produkcji przemysłowej. Powody są dwa: spowolnienie konsumpcji prywatnej i eksportu. Sprzyjać eksporterom powinno wprawdzie spodziewane ożywienie gospodarcze w Europie Zachodniej, ale niekorzystny będzie dla nich silny złoty. Według CASE, euro będzie kosztować pod koniec przyszłego roku 4,1 zł. W 2006 r. nasza waluta będzie się dalej umacniać, a kurs euro spadnie do grudnia do 3,9 zł. Głównym powodem aprecjacji złotego jest napływ zagranicznego kapitału na polski rynek papierów dłużnych.
Ekonomiści nie wierzą w możliwość znaczącej poprawy na rynku budowlanym. Oczekują wprawdzie przyspieszenia inwestycji infrastrukturalnych ze względu na pomoc z UE, ale z drugiej strony nie spodziewają się wzrostu wydatków przedsiębiorstw na zakup nowych budynków. W opinii CASE, w najbliższych dwóch latach będziemy świadkami ożywienia na rynku mieszkaniowym. Jednak ze względu na to, że sektor ten nie ma dużego udziału w całej branży budowlanej, nie będzie mieć również dużego wpływu na dynamikę produkcji.
Niekorzystne są też prognozy CASE dla rynku pracy. W grudniu bezrobocie wzrośnie, a liczba osób nie mających zatrudnienia ponownie przekroczy 3 miliony. Potem bezrobocie będzie spadać, ale bardzo powoli, do ok. 18% na koniec 2005 r. i nieco poniżej 17% w 2006 r.