ABN Amro to już trzeci z największych banków z Europy - po Deutsche Banku i Credit Suisse - który w tym miesiącu ogłosił program zwolnień pracowników. Wszystkie wymieniają ten sam powód: poszukiwanie oszczędności, mających złagodzić dekoniunkturę w sektorze usług finansowych i umożliwić zwiększanie zysków.
W przypadku banku z Holandii cięcia etatów dotkną przede wszystkim działu obsługi dużych klientów (w tym oddział bankowości inwestycyjnej), gdzie pracę straci 1100 osób, oraz dział IT, skąd zostanie zwolnionych 1200 pracowników. Redukcje obejmą też pion kadr. Łącznie zatrudnienie w ABN Amro spadnie o 2850 etatów, w większości w Europie. Na początku listopada na całym świecie firma zatrudniała prawie 105 tysięcy osób.
ABN Amro przewiduje, że zwolnienia już w przyszłym roku zaprocentują oszczędnościami, które od 2007 r. mają sięgać 770 mln euro rocznie. W związku z reorganizacją w tym roku bank będzie jednak musiał dokonać odpisów na kwotę 790 mln euro. Pomijając te i inne pozycje jednorazowe, firma podtrzymała wczoraj tegoroczne prognozy, które przewidują wzrost zysku netto o 10%. Na poziomie operacyjnym zarobek ma być jednak mniejszy niż rok temu.
Bank z Holandii zamierza oszczędzać nie tylko na zwolnieniach. Firma chce zlokalizować wszystkie operacje z zakresu IT w jednym miejscu, najprawdopodobniej w atrakcyjnych cenowo Indiach. Już otrzymała propozycje od firm specjalizujących się w outsourcingu. Ostateczną decyzję ma podjąć w pierwszej połowie przyszłego roku.
Akcjonariusze ABN Amro dobrze przyjęli zapowiedzi reorganizacji. Akcje banku, które do końca środowej sesji zyskały w tym roku 2,8%, poszły wczoraj w górę o 1,7%.