Sąd w Houston w Teksasie przyjął w czwartek wieczorem wniosek Jukosu o rozpoczęcie procedury upadłościowej na warunkach Rozdziału 11 amerykańskiego prawa upadłościowego, które pozwala spółce wdrożyć program naprawczy i zapewnia jej ochronę przed wierzycielami. Na tej podstawie sędzia Letitia Clark wydała nakaz wstrzymania sprzedaży Jugańsknieftiegazu - spółki, z której pochodzi 60% ropy wydobywanej przez Jukos. Rząd Rosji chce ją w niedzielę zlicytować, by pokryć wielomiliardowe długi podatkowe koncernu.
Teksański sąd zaznaczył, że jego postanowienie nie ma mocy prawnej wobec organizujących licytację władz Rosji. Powinny się natomiast do niego zastosować inne podmioty - w tym Gazprom, kontrolowany przez państwo potentat w sektorze gazowym, który uchodzi za faworyta niedzielnej aukcji, oraz konsorcjum banków stanowiących jego zaplecze finansowe (w jego skład wchodzą m.in. Deutsche Bank i BNP Paribas).
Jednak ani rosyjskie władze nie mają zamiaru odwołać przetargu, ani Gazprom nie zamierza się z niego wycofać. - Sprzedajemy Jugańsk z postanowienia komorników. Nie otrzymaliśmy rozkazu wstrzymania aukcji i zamierzamy ją przeprowadzić - mówił w piątek Aleksandr Komarow, rzecznik Federalnego Funduszu Własnościowego, instytucji odpowiedzialnej za zlicytowanie spółki córki Jukosu. Podobnie na mocodawców powoływał się Aleksandr Stiepanienko, rzecznik Gazpromnieftu, naftowej części gazowego giganta. - Nikt nie zmienił decyzji naszego założyciela, Gazpromu, i weźmiemy udział w aukcji - mówił agencji Itar-Tass.
O ile stanowisko Rosjan było jasne, o tyle nie wiadomo było, czy decyzji amerykańskiego sądu podporządkują się zachodnie banki, które pożyczają Gazpromowi pieniądze na aukcję. Mimo to przedstawiciele Gazpromu byli pewni swego. - Pieniądze będą - skwitował krótko rzecznik firmy Siergiej Kuprijanow. Akcjonariusze Jukosu już wcześniej zagrozili, że pozwą każdy bank, który pomoże Gazpromowi w przejęciu Jugańsknieftiegazu.
Jak potoczą się wypadki według rosyjskich ekspertów? - Gazprom wygra niedzielną aukcję i potem będzie się martwił, jak zapłacić - mówi agencji Bloomberga Stefan Dasziewski, szef działu analiz w Aton Capital w Moskwie. Przypomina, że postanowienie sądu o zakazie udziału w aukcji obowiązuje przez 10 dni, a Gazprom dostanie na zapłatę dwa tygodnie. Oznacza to, że banki mogłyby pożyczyć firmie pieniądze po upływie zakazu, unikając w ten sposób konfliktu z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości.