W piątek na pierwszy plan na światowych giełdach wysunęła się branża farmaceutyczna. Jednak w negatywnym aspekcie. Inwestorzy pozbywali się walorów firm z tego sektora pod wpływem kilku wiadomości. W Stanach Zjednoczonych nastroje popsuł Pfizer. Badania wykazały, że osoby zażywające lek przeciwbólowy produkowany przez firmę - Celebrex, dwa razy częściej doznają zawału serca. Firmie grożą gigantyczne odszkodowania, a jej kurs spadł wczoraj w pierwszej połowie sesji aż o 19%. Również Europa ma swojego Pfizera. Akcje brytyjskiej firmy AstraZeneca staniały aż o 7,9%, ponieważ wykazano, że lek Iressa, wbrew przeznaczeniu, wcale nie hamuje rozwoju raka płuc. Natychmiast rekomendację dla spółki, z "kupuj" do "trzymaj" obniżyli analitycy amerykańskiego banku inwestycyjnego Merrill Lynch.
Na amerykańskim rynku sesje przebiegły pod znakiem wzmożonych obrotów. Piątek był tzw. dniem "czterech wiedźm", czyli dniem, w którym wygasają opcje i kontrakty futures na akcje oraz na giełdowe indeksy. W takich warunkach na dalszy plan odsunęły się w piątek najnowsze dane makroekonomiczne, tym bardziej że wskaźnik cen detalicznych wzrósł w listopadzie zgodnie z oczekiwaniami, czyli o 0,2%.
Do godz. 18.00 naszego czasu indeks Dow Jone Industrial Average spadł o 0,59%, a wskaźnik Nasdaq Composite stracił 0,33%.
W Europie indeksy odnotowały dość wyraźny spadek. Chodziło przede wszystkim o frankfurckiego DAX-a i paryskiego CAC-40. Pierwszy zakończył ostatnią sesję tygodnia na poziomie o 1,22% niższym niż w czwartek, a drugi spadł o 1,73%. Silna przecena akcji w Niemczech może trochę dziwić zważywszy na fakt, że w piątek niespodziewanie wzrósł wskaźnik nastrojów przedsiębiorców, liczony przez instytut Ifo, i to do najwyższego poziomu od 8 miesięcy. Jednak DAX w dół pociągnął m.in. koncern energetyczny E.ON, który zapowiedział miliardowe inwestycje do 2007 r. Inwestorzy obawiają się, czy nie odbije się to zbyt negatywnie na zyskach spółki.