Według "The Wall Street Journal", 73-letni Donaldson dyskretnie poinformował Biały Dom, że jest zainteresowany dalszym pełnieniem swojego stanowiska. Deklaracja jest o tyle ważna, że prezydent po zmianach na najważniejszych stanowiskach gabinetowych, będzie w najbliższych tygodniach decydować o obsadzie funkcji kierowniczych w agencjach i urzędach.
Pozostawienie Donaldsona na stanowisku może okazać się kłopotliwe dla nowej administracji Busha. Dla sektora biznesu szef SEC okazał się bowiem w dużo większym stopniu regulacyjnym jastrzębiem, niż się tego spodziewano. Od czasu rozpoczęcia jego kadencji wiele amerykańskich firm musi przeznaczać większe pieniądze na spełnienie dodatkowych wymogów w prowadzeniu rachunkowości, narzuconych przez uchwaloną w 2002 r. ustawę Sarbanesa-Oaxleya. SEC wystąpiła także z innymi kontrowersyjnymi inicjatywami, takimi jak przyznanie akcjonariuszom większych praw przy nominowaniu dyrektorów, rejestracja doradców funduszy hedgingowych czy utworzenie stanowiska niezależnego prezesa rady nadzorczej w funduszach inwestycyjnych. To wszystko odwróciło od niego świat wielkiego biznesu.
Donaldson naraził się także przedstawicielom własnej partii, głosując kilkakrotnie w kluczowych sprawach razem z dwojgiem demokratycznych członków SEC Paulem Atkinsem oraz Cynthią Glassman. Na razie szef SEC cieszy się jednak sporymi wpływami wśród republikańskich tuzów na Kapitolu, więc ewentualna dymisja może okazać się kłopotliwa politycznie.
Powołując się na kręgi zbliżone do Białego Domu "WSJ" przewiduje jednak odejście Donaldsona jeszcze przed końcem upływającej w 2007 r. kadencji.
(Nowy Jork)