Dziennik "Wiedomosti" ustalił, że kobieta i mężczyzna, którzy reprezentowali Bajkał podczas niedzielnej aukcji udziałów w Jugańsknieftiegazie, to Igor Minibajew i Walentina Komarowa. Oboje są wysoko postawionymi pracownikami powiązanego z Kremlem Surgutnieftiegazu, jednego z największych w kraju koncernów naftowych. "Wiedomosti" twierdzą, że zaraz po licytacji oboje udali się na wczasy za granicę. Inny dziennik - "Gazieta" - również zidentyfikował Minibajewa, a ponadto ustalił, że dyrektorem Bajkałfinansgrup jest Walentina Dawlietgariejewa, współwłaścicielka stowarzyszonej z Surgutem spółki Sowieren.
Tezę rosyjskich mediów potwierdza przebieg ostatnich sesji na moskiewskich giełdach. Papiery Surgutu w poniedziałek i wtorek zyskały łącznie 11%. Walory gazowego monopolisty Gazpromu, który uchodził za pewniaka w niedzielnej licytacji, spadły natomiast o 0,5%. Część analityków po aukcji podejrzewała, że to właśnie Gazprom podstawił firmę Bajkałfinansgrup, żeby uniknąć przeprawy w sądach - po tym jak udziału w niej zabronił mu rozpatrujący wniosek Jukosu o upadłość sąd w Houston. Przedstawiciele Gazpromnieftu, naftowej części Gazpromu, pojawili się na aukcji, ale nie zalicytowali żadnej kwoty.
Po ewentualnym przyłączeniu Jugańska Surgutnieftiegaz stałby się największym koncernem naftowym w Rosji, mogącym dostarczać 2,4 mln baryłek ropy dziennie. Mimo znacznej wielkości (już teraz jest zaliczany do 500 największych firm świata), jego działania owiewa mgiełka tajemnicy. - Surgut jest mniej publiczny niż inne (rosyjskie) kompanie naftowe - mówi cytowany przez AP Paweł Kusznir z moskiewskiego banku inwestycyjnego UFG. - Jego przedstawiciele nie rozmawiają z inwestorami i prasą. Przez to, że firma ma siedzibę w Surgucie (ok. 300-tysięczne miasto na Syberii - red.), nie widać jej "na ulicy" - dodaje. Według analityków, bardzo prawdopodobny jest taki scenariusz, że bliski Kremlowi Surgut przejmie Jugańsk tylko na pewien czas, by potem przekazać zakłady Gazpromowi, który w zamierzeniach władz ma stać się energetycznym potentatem na skalę światową.
Obserwatorzy mówią, że nikt oficjalnie nie przyzna się do związków z Bajkałem, dopóki nie będzie wiadomo, jak na wyniki licytacji Jugańsknieftiegazu zareaguje amerykański sąd. Jego postanowienie o zakazie przeprowadzania aukcji, wydane w zeszły czwartek, obowiązuje przez 10 dni. Wczoraj walkę o odszkodowania za złamanie tego zakazu zapowiedzieli przedstawiciele Jukosu. Od podmiotów zaangażowanych w zlicytowanie Jugańska (wpływy mają pokryć długi wobec fiskusa) mogą zażądać 20 mld USD zadośćuczynienia, bo właśnie na tyle szacują swoje straty.