Inwestor, jak wskazują nasze informacje, w drugiej, zakończonej wczoraj serii wezwań nie zwiększy istotnie zaangażowania w funduszach. Zorganizował skup papierów, ponieważ we wszystkich trzech NFI uzyskał dominującą pozycję i chciał spełnić wymóg Prawa o publicznym obrocie (obligatoryjne wezwanie na 100% walorów po przekroczeniu progu 50% głosów na WZA spółki).
Drobni zostali
W pierwszej serii CA IB Fund Management przejął 50,56% walorów "Kwiatkowskiego". Biorąc pod uwagę także akcje własne funduszu (650 tys.) oraz papiery należące do "Dwójki" i Progressu uzyskał kontrolę nad 86,42% kapitału. W przypadku Drugiego NFI (nie ma akcji własnych) bezpośrednie zaangażowanie inwestora sięgnęło 43,41%, a pośrednie - 74,97%. W Progressie (również nie ma własnych walorów) jest to odpowiednio 39,64% i 61,59%.
Już w pierwszej serii wezwań akcji pozbyli się wszyscy duzi udziałowcy, w tym Skarb Państwa, fundusze inwestycyjne zarządzane przez CA IB TFI i CA IB Investment Management oraz grupa PZU. Wyjątkiem jest Progress, w którym duży pakiet zachował Raiffeisen Ost Invest (18,7%). Czy teraz wyszedł z NFI? - Dowiemy się za kilka dni. Jego decyzję weźmiemy pod uwagę, ustalając strategię dla funduszu - zapowiada Artur Cąkała, dyrektor zarządzający CA IB Fund Management.
Drobni gracze raczej nie skorzystali z okazji do wyjścia z inwestycji. Nie byli zadowoleni z oferowanych cen. W listach do nas zwracali uwagę, że są znacznie niższe od wartości aktywów netto przypadających na papier. Podobnie jak za pierwszym razem, także za drugim ceny były równe średnim kursom z 6 miesięcy poprzedzających wezwania (4,31 zł za akcję "Dwójki" oraz po 5,99 zł i 10,54 zł za walory Progressu i "Kwiatkowskiego").