Czwartkowa sesja na frankfurckim parkiecie nie należała do najciekawszych. DAX pozostawał na poziomie ze środy, a obroty były mniejsze. Ot, taka typowa przedświąteczna sesja.
Wykres DAX-a, pomimo że pokonał silny opór przy 4150 pkt (szczyty ze stycznia, lutego i kwietnia br.) oraz znajdujące się 70 pkt wyżej 61,8-proc. zniesienie Fibonacciego spadków z okresu marzec 2002 r. - marzec 2003 r., a tym samym wygenerował średnioterminowe sygnały kupna, nie może w sposób zdecydowany ruszyć do góry. Być może jest to efekt tego, że znajdujemy się w okresie przedświątecznym. Jeżeli jednak po nowym roku byki w sposób zdecydowany nie ruszą na północ, to trzeba będzie rozważać powstanie pułapki. Tym bardziej, że aktualnie główne wskaźniki tworzą z wykresem liczne negatywne dywergencje (np. MACD, Price ROC, RSI). A to stanowi poważne ostrzeżenie przed możliwością zmiany trendu.
Z bardzo ciekawą sytuacją mamy do czynienia na wykresie Nikkei. Z jednej bowiem strony indeks ciągle pozostaje w ponadczteromiesięcznym trendzie bocznym ograniczonym od góry przez poziom 11 400 pkt (szczyt z października br.), a od dołu przez wsparcie przy 10 650 pkt (dołki z sierpnia i października br.). Jednocześnie jednak w środę została naruszona ośmiomiesięczna linia bessy (11 200 pkt), a główne wskaźniki wygenerowały ponownie sygnały kupna. To może sugerować, iż jeszcze przed końcem roku dojdzie do testu górnego ograniczenia trendu bocznego. To od zachowania rynku przy 11 400 pkt będzie głównie zależało, czy najbliższe 3-4 miesiące upłyną pod znakiem wzrostów, czy też może na rynku zagoszczą niedźwiedzie.
Wspomniane wyżej naruszenie linii bessy jest o tyle istotne, że na wykresie tygodniowym, byki doprowadziły już do przełamania analogicznej linii. Tym samym możemy to traktować jako sygnał kupna. Zwłaszcza że MACD pierwszy raz od maja br. znajduje się powyżej swojej linii sygnalnej. To może sugerować, iż początek 2005 roku przyniesie test kwietniowego szczytu (12 120 pkt). Ale czy tak będzie w dużej mierze, zależeć będzie od sytuacji na Wall Street.