Na tworzenie nowych miejsc nastawiony jest też nowy pomysł rządu, który chce przyznawać inwestorom pomoc gotówkową tylko w postaci tzw. grantów na miejsca pracy. Czy to dobry sposób na ściągniecie zagranicznego kapitału?
Dotychczasowe sposoby udzielania pomocy publicznej inwestorom zagranicznym, a szczególnie pomocy gotówkowej, były złe. Niedobrym zjawiskiem była również tendencja do ścigania się w tej dziedzinie. Polski rząd uznał, że system pomocy publicznej dla inwestorów zagranicznych musi być transparentny, a przy tych warunkach, jakie dziś oferujemy, nie musimy dodatkowo walczyć o firmy wykładając na stół gotówkę. Zaproponowany system grantów za miejsca pracy jest rozsądny. Dzięki niemu państwo dokłada pieniądze do Polaków.
Podobnie uważają zagraniczni inwestorzy?
Z pewnością bardzo dobrze odbierają to, że system jest jasny, że nie ma w nim sytuacji, kiedy nie wiadomo, dlaczego jeden inwestor dostaje więcej, a drugi mniej.
Czy są już jakieś efekty zapowiedzianej zmiany? Np. więcej zapytań?
Od momentu przyjęcia przez rząd tego projektu upłynęły tylko dwa tygodnie. W takim czasie nie mogło jeszcze być żadnych efektów.
Czy Polska ma na tyle silną pozycję w naszej części Europy, że może sobie pozwolić na ograniczenie systemu pomocy publicznej wyłącznie do grantów na miejsca pracy?
W naszym regionie już tylko Słowacja masowo rozdaje pieniądze. A system grantów na miejsca pracy już wcześniej zastosowali np. Czesi. Zresztą przyglądaliśmy się nie tylko Czechom, ale także innym rozwiązaniom stosowanym na świecie i po roku funkcjonowania PAIiIZ-u, jako zupełnie nowej instytucji, wiemy już, jak modelowo powinna działać tego typu polska agencja, żeby była do bólu skuteczna.
A kiedy będzie "do bólu skuteczna"?
W przyszłym roku PAIiIZ zostanie już wyposażony w większość instrumentów, jakie musi mieć agencja typu One Stop Shop i mam nadzieję, że od 2006 r. będziemy mieć w Polsce mocną instytucję, która nowocześnie i kompleksowo świadczy usługi dużym inwestorom.
Jak będzie wyglądać PAIiIZ w 2006 r.?
Będzie nowa ustawa, nad którą pracuje już parlament. Ona da nam zupełnie nowe możliwości działania, nieporównywalne z tymi, które PAIiIZ ma teraz.
Wystarczą do tego granty na miejsca pracy? Nie będzie innej rządowej pomocy?
Myślimy też o innych zachętach: o tzw. grantach inwestJest już w Sejmie ustawa o finansowym wspieraniu inwestorów o strategicznym znaczeniu. W przyszłym roku, przy okazji jej procedowania, będziemy sugerować, aby w ramach pomocy można było budować infrastrukturę pod przyszłych inwestorów. To będzie coś, co postawi mocną kropkę nad "i".
Chodzi m.in. o granty dla konkretnych inwestorów?
Powinny to być fundusze, jakby w dwóch szufladach: w jednej pieniądze na rozwój pewnych terenów, o których my wiemy, że są najatrakcyjniejsze dla inwestorów. W drugiej, znacznie mniejsze pieniądze na indywidualne zakończenie negocjacji. Nie dawalibyśmy inwestorowi gotówki, ale pieniądze przekazywalibyśmy bezpośrednio na infrastrukturę. Brakuje np. 10 słupów wysokiego napięcia za - powiedzmy - 2 mln zł. Dostawiamy te słupy, dzięki czemu może powstać inwestycja za np. 200 mln zł.
Naprawdę były takie przypadki, że zabrakło tak małych sum i inwestor nie decydował się na wejście do Polski?
Zdarzały się. Ja wprawdzie znam je tylko z historii, bo to było nie za mojej kadencji, ale słyszałem o takich przypadkach od przedstawicieli gmin.
Nie można było znaleźć kilku milionów, by mieć inwestycję za kilkaset milionów? To przecież kompromitacja.
Teoretycznie można było znaleźć, ale w praktyce okazywało się, że nie można. Brakowało np. kilku kilometrów drogi. Okazywało się, że gmina nie ma na nią pieniędzy, a potencjalny inwestor mówił: "dlaczego ja mam dać?".
A PAIiIZ?
My nie mamy takich funduszy. Nasz roczny budżet to 13 mln zł.
Jest jeszcze choćby rezerwa Rady Ministrów...
Jest. I gminy mogą występować do rządu o uwolnienie pieniędzy z tej rezerwy. Ale ja nie znam ani jednego przypadku, żeby gmina wystąpiła z takim wnioskiem.
Teraz już się takie sytuacje nie zdarzają? Dlaczego?
Bo teraz oferujemy przygotowane tereny albo wiemy, jak podobne problemy rozwiązywać. Mamy swoje sposoby.
Ostatnio coraz głośniej mówi się, że Toyota chce wejść do naszej części Europy. Będziemy z nią negocjować?
Toyota ma już w Polsce dwie duże fabryki. Japonia jest jednym ze strategicznych kierunków naszych działań. Dużo obiecujemy sobie po wizycie premiera Belki w Japonii. A dodam jeszcze, że wielokrotnie, gdy w prasie pojawiają się informacje, że ten czy tamten inwestor zamierza gdzieś wejść, to my już pół roku wcześniej byliśmy u niego i rozmawialiśmy. Tak odpowiedziałbym na pytanie dotyczące Toyoty i nie tylko Toyoty.
A na pytanie o potencjalną inwestycję koreańskiej firmy oponiarskiej Hankook?
Mogę jeszcze raz powtórzyć to, co już powiedziałem.
Hankook deklarował, że poza Polską rozważa też Czechy i Słowację...
Jeszcze o Węgrzech pan zapomniał. I powiem, że zdziwiłbym się, gdyby ta inwestycja powstała gdzie indziej niż na Węgrzech albo w Polsce. Ale obawiam się, że proces decyzyjny tej firmy nie będzie krótki. Zresztą Hankook rozgląda się po Europie już drugi rok.
Co z inwestycją austriackiej firmy Magna Steyr?
Możemy tu wymienić jeszcze inwestycje przynajmniej kilkudziesięciu firm. Ale ja nie ujawnię ani liczb, ani nazw.
Jednak szczegóły planów Austriaków miały być znane jeszcze jesienią. Są znane?
Nie, nie są.
We wrześniu wiceprezes PAIiIZ Sebastian Mikosz deklarował, że jeszcze w tym roku co najmniej czterech producentów podzespołów samochodowych podejmie decyzje inwestycyjne. Podjęli?
Nie wiem, o jakich firmach myślał prezes Mikosz, ale dwa koncerny produkujące podzespoły są już w Polsce. Jeden to Sanden, który wytwarza urządzenia klimatyzacyjne, a drugi to Daicel, producent wypełniaczy poduszek powietrznych.
W tym roku miały także zapaść decyzje o inwestycjach koncernów HP i Capgemini. Zapadły?
Jeśli chodzi o HP, to proszę nasłuchiwać w najbliższym czasie. Co do Capgemini, to ostateczna decyzja inwestycyjna będzie znana na początku 2005 roku.
Jakich jeszcze inwestorów możemy się spodziewać w przyszłym roku?
Prowadzimy teraz 80 projektów. W tych 80 przypadkach