Poza stopami procentowymi i dynamiką zysków przedsiębiorstw, na kondycję rynku akcji będą wpływać notowania dolara, a także reakcja rynku na zaproponowaną przez Busha reformę systemu emerytalnego. Zakłada ona powołanie funduszy emerytalnych analogicznych do takich, jakie działają choćby w Polsce. Jeśli propozycje prezydenta zyskają akceptację w Kongresie, w ramach nowego programu rządowego na rynek akcji będzie płynąć strumień 100-200 mld dolarów rocznie. Moim zdaniem, są na to spore szanse.
Wracając do dolara, jego stopniowe osłabianie miało dotąd bardzo pozytywny wpływ na rynek akcji poprzez zwiększanie zysków przedsiębiorstw. Zagrożeniem byłoby drastyczne osłabienie się amerykańskiej waluty, ponieważ wtedy pieniądze mogłyby odpłynąć na rynek obligacji, których rentowność wrosłaby dość mocno.
W minionym roku największe zyski zanotowali posiadacze papierów firm naftowych. W spółki z których branż radzi Pan zainwestować w przyszłym roku?
Ogromny deficyt na rachunku bieżącym w końcu skłoni Stany Zjednoczone do wyraźnego zwiększenia produkcji przemysłowej - z jednej strony podnoszącej wartość eksportu, a z drugiej - stanowiącej substytut dla towarów importowanych. Obecny deficyt odpowiada około dwóm piątym wartości całej amerykańskiej produkcji przemysłowej. Jeśli deficyt ma się zmniejszyć o 25%, wykorzystanie zdolności sektora produkcyjnego będzie musiało sięgnąć 84%. A jeśli obetniemy deficyt o połowę, wykorzystanie mocy wzrośnie do 92%. To sugeruje, że wiele sektorów wytwórczych powinno zanotować zwyżkę znacznie większą niż rynek. Perspektywa reformy systemu emerytalnego powinna z kolei pomóc branży zarządzania kapitałem. Natomiast sektor spółek naftowych prawdopodobnie pozostanie mocny z powodu zapotrzebowania na ropę ze strony Chin.
Dobrej koniunkturze na amerykańskich giełdach sprzyja wysoka aktywność na rynku fuzji i przejęć oraz na rynku pierwotnych ofert publicznych. Dla obydwu mijający rok był najlepszy od co najmniej czterech lat.
Wszystko wskazuje na to, że i w przyszłym roku zarówno na rynku fuzji, jak i w ofertach pierwotnych wysoka aktywność się utrzyma. Amerykańskie korporacje zanotowały solidny wzrost zysków i mają sporo wolnych środków. Coraz trudniej im osiągać cele wyłącznie poprzez cięcie kosztów i muszą szukać innych sposobów na rozwój. To, razem z dużą ilością gotówki na kontach spółek, powinno sprzyjać nowym fuzjom i przejęciom. Jeśli chodzi o giełdowe debiuty, aktywności będzie sprzyjać rosnący apetyt na ryzyko.