Reklama

Bessy nie będzie

Bessy być nie powinno - tyle można powiedzieć o przyszłorocznej koniunkturze na światowych giełdach na podstawie prognoz specjalistów. Zatem, czy indeksy podążą w bok czy w górę? Na to pytanie analitycy, ekonomiści i zarządzający nie dają już jednoznacznej odpowiedzi.

Publikacja: 31.12.2004 07:30

Najważniejsze indeksy amerykańskie kończą rok na plusie, choć jeszcze na koniec trzeciego kwartału można było się obawiać, czy ten rok zapisze się jako drugi z rzędu rok hossy. Pomógł spadek cen ropy naftowej i triumf George?a W. Busha w wyborach prezydenckich. W mijającym kwartale Dow Jones zyskał 7,4%, a w całym roku 3,8%. Indeks S&P 500 zaś - odpowiednio 9,9% i 9,1%.

Ile w górę w USA?

Jak będzie w przyszłym roku? "Jest duża płynność, która podbija notowania surowców i ceny nieruchomości. Powinna też pomóc w podtrzymaniu koniunktury na rynkach akcji" - napisał w ostatnim raporcie James Paulsen, główny strateg w Wells Capital, gdzie odpowiada za majątek wart 125 mld USD. "Fundamenty rynku akcji wyglądają dobrze" - stwierdził, wskazując na wciąż niskie stopy procentowe, które napędzają gospodarkę, i perspektywę łatwego przebicia prognoz zysków przez amerykańskie spółki. W ocenie Paulsena, S&P 500 zakończy przyszły rok na poziomie 1325 pkt, czyli ok. 10% wyższym niż teraz.

Większość amerykańskich zarządzających ma jednak mniej optymizmu. Ok. 80% z grupy 68 zarządzających uczestniczących w ankiecie Henry?ego Dickinsona, stratega w Lehman Brothers, twierdzi, że akcje największych amerykańskich firm przyniosą w przyszłym roku zysk w wysokości maksimum 9%. Szczyt notowań powinien zaś przypaść już na pierwszy kwartał. Sam Dickinson obstawia wzrost "pięćsetki" na koniec grudnia 2005 r. do 1300 pkt.

Dwaj amerykańscy "weterani" analiz - Ralph Acampora z Prudentiala i Richard Bernstein z Merrill Lynch - cytowani przez "Wall Street Journal", mówią jeszcze co innego. Zdaniem Acampory w przyszłym roku średnia przemysłowa Dow Jones wzrośnie aż o 20% i osiągnie wartość 13 000 pkt, poprawiając pięcioletni już rekord. Z kolei według Bernsteina, Dow Jones będzie oscylować wokół wartości z końca tego roku.

Reklama
Reklama

Które branże wybrać?

Jeśli chodzi o poszczególne branże, w nocie do klientów z połowy grudnia Bernstein napisał, żeby zwrócić uwagę na akcje firm z sektora użyteczności publicznej, bo powinny drożeć w przyszłym roku bardziej niż cały amerykański rynek. Ekspert Merrill Lynch wskazuje, że w 2005 r. po raz pierwszy od 20 lat może zaistnieć sytuacja, że takie firmy osiągną bardziej znaczącą poprawę wyników finansowych, aniżeli spółki z branży IT (14% wobec 12%). Inny analityk Merrill Lynch Nigel Tupper zaleca zaś kupowanie akcji firm naftowych, i to nie tylko w USA - także w Azji i Europie. Te papiery mają niskie wskaźniki cena/zysk, a analitycy wciąż podnoszą tu prognozy zysków. Specjaliści z J.P. Morgan Chase radzą kupować papiery amerykańskich spółek przemysłowych.

Generalnie na całym świecie eksperci odradzają lokowanie kapitału w papiery firm z sektora finansowego. Jeśli jednak ktoś koniecznie chce inwestować w akcje banków, to tylko japońskich, ewentualnie azjatyckich. W Japonii banki powoli wygrzebują się z problemu straconych kredytów, a przewidywany rychły koniec ery deflacji zwiększy popyt na kredyty konsumpcyjne. W innych krajach Azji instytucje finansowe zaś mają płacić wyższe od średnich dywidendy, podobnie jak firmy użyteczności publicznej i telekomunikacyjne. Główny strateg ds. azjatyckich rynków akcji w Merrill Lynch, Spencer White, wskazuje na Tajwan, gdzie mogą mocno pójść w górę papiery firm produkujących półprzewodniki i inne elektroniczne komponenty.

Azja będzie wiodła prym?

W ogóle wielu analityków liczy, że przyszły giełdowy rok będzie należeć do Japonii i pozostałych krajów Azji. Według ekspertów banku Goldman Sachs, papiery firm japońskich przyniosą średnie zyski w wysokości 27%, a inne walory azjatyckie zdrożeją o 18%. Analitycy Goldman Sachs prognozują, że w USA hossa przyniesie wzrost cen akcji o 13%, a w Europie papiery firm zyskają w notowaniach przeciętnie 10%.

W przypadku naszego kontynentu to bardzo optymistyczne prognozy. Eksperci J.P. Morgana oczekują na przykład zwyżek o połowę mniejszych. Według nich, europejski indeks MSCI Europe Local ma osiągnąć na koniec przyszłego roku 1110 pkt, co oznaczałoby wzrost o ok. 5%. Niższe prognozy przedstawiły też inne instytucje.

Reklama
Reklama

Zdaniem Grahama Seckera, stratega z Morgan Stanley, przyszły rok będzie dobry dla spółek brytyjskich. Główny indeks giełdy w Londynie - FT-SE 100 - powinien wzrosnąć o ponad 7%, do 5100 pkt. Wiele brytyjskich firm, m.in. globalny operator komórkowy Vodafone i firma tytoniowa Imperial Tobacco, zapowiedziało na przyszły rok buy back walorów i podniesienie wypłat dywidendy. Inni analitycy podkreślają, że Wielka Brytania jako pierwsza z dużych gospodarek powinna w przyszłym roku zacząć obniżać stopy procentowe, co powinno sprzyjać inwestycjom na rynku akcji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama