Najważniejsze indeksy amerykańskie kończą rok na plusie, choć jeszcze na koniec trzeciego kwartału można było się obawiać, czy ten rok zapisze się jako drugi z rzędu rok hossy. Pomógł spadek cen ropy naftowej i triumf George?a W. Busha w wyborach prezydenckich. W mijającym kwartale Dow Jones zyskał 7,4%, a w całym roku 3,8%. Indeks S&P 500 zaś - odpowiednio 9,9% i 9,1%.
Ile w górę w USA?
Jak będzie w przyszłym roku? "Jest duża płynność, która podbija notowania surowców i ceny nieruchomości. Powinna też pomóc w podtrzymaniu koniunktury na rynkach akcji" - napisał w ostatnim raporcie James Paulsen, główny strateg w Wells Capital, gdzie odpowiada za majątek wart 125 mld USD. "Fundamenty rynku akcji wyglądają dobrze" - stwierdził, wskazując na wciąż niskie stopy procentowe, które napędzają gospodarkę, i perspektywę łatwego przebicia prognoz zysków przez amerykańskie spółki. W ocenie Paulsena, S&P 500 zakończy przyszły rok na poziomie 1325 pkt, czyli ok. 10% wyższym niż teraz.
Większość amerykańskich zarządzających ma jednak mniej optymizmu. Ok. 80% z grupy 68 zarządzających uczestniczących w ankiecie Henry?ego Dickinsona, stratega w Lehman Brothers, twierdzi, że akcje największych amerykańskich firm przyniosą w przyszłym roku zysk w wysokości maksimum 9%. Szczyt notowań powinien zaś przypaść już na pierwszy kwartał. Sam Dickinson obstawia wzrost "pięćsetki" na koniec grudnia 2005 r. do 1300 pkt.
Dwaj amerykańscy "weterani" analiz - Ralph Acampora z Prudentiala i Richard Bernstein z Merrill Lynch - cytowani przez "Wall Street Journal", mówią jeszcze co innego. Zdaniem Acampory w przyszłym roku średnia przemysłowa Dow Jones wzrośnie aż o 20% i osiągnie wartość 13 000 pkt, poprawiając pięcioletni już rekord. Z kolei według Bernsteina, Dow Jones będzie oscylować wokół wartości z końca tego roku.