Pierwsza sesja w nowym roku na rynku terminowym nie spełniła oczekiwań tych, którzy liczyli na atak popytu związany z efektem stycznia. Kontrakty terminowe na WIG20 w początkowych minutach handlu odnotowały niewielki wzrost. Mimo to strona popytowa była wyraźnie przestraszona, a inwestorzy oczekiwali na silniejszy ruch indeksu, niwelując utworzoną wcześniej bazę. Gdy się okazało, że instrument bazowy nawet nie jest w stanie zbliżyć się do psychologicznej bariery 2000 pkt, na parkiecie zawitała korekta, która sprowadziła kontrakty do 1964 pkt. W końcówce sesji strona popytowa ponownie uzyskała niewielką przewagę i ostatecznie dzień na rynku terminowym zakończył się niewielkim spadkiem.

Z technicznego punktu widzenia sytuacja wydaje się klarowna - od kilku tygodni wykres kursu znajduje się w wyraźnym trendzie wzrostowym. Na diagramie powstaje jednak formacja klina zwyżkującego, która może zwiastować wystąpienie silniejszej korekty spadkowej. Aby do tego doszło, kurs kontraktów powinien przełamać wsparcie na wysokości ok. 1950 pkt. Górne ograniczenie wspomnianego klina zbiega się z psychologicznym poziomem 2000 pkt - przebicie tego oporu otworzyłoby drogę do 2100 pkt.

Większość wskaźników technicznych informuje o krótkoterminowym wykupieniu rynku, co również sprzyja wystąpieniu korekty. Natomiast wczorajsza świeca "na długich nogach" świadczy raczej o braku zdecydowania inwestorów. Biorąc jednak pod uwagę sytuację na giełdach zagranicznych oraz brak negatywnych zjawisk w rodzimej gospodarce w najbliższym czasie, wydaje się, że jeszcze w styczniu bariera 2000 pkt zostanie przełamana.