- PKP wprowadzają w błąd opinię publiczną, ponieważ ukrywają straty - uważa Adam Fularz, ekspert CSK. Według Centrum, chodzi o największego Polskiego przewoźnika towarowego - PKP Cargo, które zamiast spodziewanego zysku netto 121,2 mln zł za 2004 r. powinny pokazać stratę - nawet 700-900 mln zł. CSK uwzględniło bowiem kwotę należności od dłużników, które trudno odzyskać (obciążają one wynik). Chodzi m.in. o dług PKP Przewozów Regionalnych, a także niespłacone zobowiązania kopalni i koksowni wobec spółki (głównym produktem, jaki przewoźnik transportuje, jest węgiel). CSK wskazuje też, że Cargo nie uwzględnia w swoich wynikach amortyzacji wagonów, z których większość ma już ponad 20 lat. Przypomina, że firma początkowo chwaliła się zyskiem 160,2 mln zł za 2003 r., aby ostatecznie, w wyniku ugody restrukturyzacyjnej z siostrzanymi spółkami PKP, poinformować o stracie 67,3 mln zł
O możliwych nieprawidłowościach w raportach kolei pisaliśmy w listopadzie w związku z nieujawnianiem wyniku Grupy PKP za III kwartał 2004 r. Przytaczaliśmy m.in. szacunki Instytutu Rozwoju Promocji Kolei, że dodatni wynik największego przewoźnika towarowego PKP Cargo powinien być pomniejszony o kwotę około 170-180 mln zł. Wyniki Cargo budziły także wątpliwości Zespołu Doradców Gospodarczych "Tor". PKP zaprzeczyły, że problem istnieje.
Centrum zakwestionowało także wyniki przewozowe kolei. Według CSK, PKP przewiozły w 2004 r. tylko 210 mln podróżnych, zamiast zapowiadanych 269 mln. W opinii analityków Centrum, PKP ukrywają w ten sposób rozmiary kryzysu tego przedsiębiorstwa i mają na celu odsunięcie reform i planów prywatyzacji na dalszy plan. - Dane przewozowe PKP różnią się zwykle od statystyk Międzynarodowej Unii Kolei - przyznaje A. Fularz.
Zmowa zarządu ze związkami?
Władze kolejowe przedstawiły nowy plan restrukturyzacji PKP pod koniec ubiegłego roku. CSK sugeruje jednak, że zamiast reformować spółki, zarząd wzmocnił pozycję związków zawodowych. - Wiele wskazuje na to, że obecne groźby strajku generalnego są inspirowane przez zarząd, który potrzebuje pieniędzy z budżetu. Wiemy, że omawiano tę kwestię na tajnym spotkaniu z reprezentacją kolejarzy - twierdzi A. Fularz.