Nowy rok zaczął się na giełdach amerykańskich od spadków. Statystyka mówi, że pierwsza sesja ma niewiele wspólnego z przyszłym trendem na giełdzie i historycznie tak samo często rok zaczynał się od spadków jak i od wzrostów. Jeżeli to się nie liczy, popatrzmy co nas może czekać w nadchodzącym roku.
Opinie analityków są podzielone, ale większość skłania się do tego, że światowy indeks akcji (MSCI) powinien wzrosnąć, ale rozpiętość jest dość wysoka (5-15%). W 2005 "hitem", przynajmniej w pierwszej połowie roku, ma być strefa euro. Problem Europy jest ten sam co Polski - umacnianie się waluty, co niekorzystnie wpływa na sytuację eksporterów. Nadal drzemie potencjał wzrostu dla spółek europejskich - tym bardziej, że eksporterzy w coraz większym stopniu przenoszą swoje moce produkcyjne do naszej części Europy lub na Wschód. USA raczej zaleca się niedoważać, zaś Japonię traktować neutralnie. Polskę znajdziemy w części - "rynki rozwijające", która cały czas cieszy się niezmiennym powodzeniem (szczególnie Azja). Atrakcyjność naszego kraju trochę zmniejszyła się, ze względu na rosnące w nadchodzącym roku ryzyko polityczne oraz relatywnie wysokie ceny akcji. Uwzględniając stabilną sytuację makro (mocna złotówka) możemy liczyć na zainteresowanie zagranicy rynkiem krajowym przynajmniej przez parę miesięcy.
Nasz rynek też rozpoczął rok lekkim falstartem. Zbyt dużo "gorącego pieniądza", skuszonego niemalże gwarantowanym "efektem stycznia" spowodowało pewną nerwowość na rynku. Na ten efekt nakłada się realizacja zysków na złotówce. Zatem w tym roku czekamy na osiągnięcie chociaż w połowie takiego wyniku indeksu jak w dwóch poprzednich latach.
Zwróć uwagę:
Getin - jeżeli bank, to dlaczego nie Getin. Technicznie walor na drodze wzrostowej.