Sprzeczne czynniki sprawiły, że pierwszy tydzień stycznia przyniósł spore wahania cen miedzi. W ubiegłym roku notowania tego surowca wzrosły na Londyńskiej Giełdzie Metali o 37% dzięki dużemu popytowi, który znacznie przewyższył podaż. Za utrzymaniem tendencji zwyżkowej przemawiały w minionym tygodniu informacje sugerujące, że zapotrzebowanie na miedź będzie nadal rosło.
W strefie euro odnotowano w grudniu pierwszy od pięciu miesięcy wzrost produkcji przemysłowej, a wskaźnik aktywności w amerykańskim przemyśle osiągnął najwyższy poziom od sierpnia. Ponadto zatrudnienie w USA zwiększyło się w zeszłym roku najbardziej od pięciu lat, co dobrze świadczy o ogólnej sytuacji gospodarczej. Odżyły też nadzieje, że - mimo prób schłodzenia koniunktury - gospodarka chińska będzie rozwijać się dostatecznie szybko, aby zapewnić wzrost popytu na metale kolorowe.
Większy wpływ na notowania miedzi miały jednak czynniki powodujące ich spadek, takie jak realizacja zysków przez spekulantów oraz trwający od kilku dni - i jeszcze przyspieszony w piątek - wzrost kursu dolara do euro. Na początku tygodnia surowiec ten staniał o prawie 140 USD do nieco ponad 2900 USD za tonę. Po odrobieniu części strat miedź w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek po południu na Londyńskiej Giełdzie Metali 2983,50 USD, w porównaniu z 2952 USD dzień wcześniej i 3150 USD w końcu poprzedniego tygodnia.