Na początku tygodnia złoty odrabiał straty z poprzednich dni, ale skala jego umocnienia nie była na tyle duża, by można mówić o zakończeniu ruchu spadkowego naszej waluty. W relacji do euro złoty zyskał ok. 2 groszy, zaś do dolara ok. 3 groszy. Po południu za wspólną walutę płacono 4,0656 zł, a za amerykańską 3,103 zł. Inwestorzy na razie bez większych emocji przyjęli informację o czerwcowym terminie wyborów, choć to właśnie politykę najczęściej wymienia wśród głównych czynników mogących osłabić złotego. Jednocześnie narasta przekonanie, że rynek obligacji jest coraz bliżej wyczerpania potencjału wzrostowego. Zmiana nastawienia a potem polityki monetarnej przez RPP została zdyskontowana, a na świecie główne rynki papierów skarbowych będą pozostawać w najbliższych tygodniach pod presją związaną z oczekiwanymi podwyżkami stóp procentowych w USA.
Gwałtowna wyprzedaż euro z poprzedniego tygodnia została zatrzymana. Wspólna waluta kosztowała wczoraj 1,31 USD, pół centa więcej niż w piątek. Ostatnia przecena euro zwiększa szanse, że czarne scenariusze dla dolara się nie zrealizują. Rośnie prawdopodobieństwo, że kurs EUR/USD rozpocznie trend boczny w przedziale 1,283-1,35.