W tym tygodniu rozpoczął się sezon publikacji raportów finansowych spółek za IV kwartał na rynku w Stanach Zjednoczonych. Na razie można śmiało mówić o falstarcie. W poniedziałek po sesji w Nowym Jorku pierwszy z dużych spółek wyniki przedstawił największy na świecie producent aluminium koncern Alcoa, członek prestiżowego indeksu Dow Jones. Wyniki firmy, która jako reprezentant branży "surowcowej", miała pochwalić się solidnym wzrostem zysku, rozczarowały, okazując się gorsze od prognoz.
Pod znakiem zapytania stoją więc optymistyczne oczekiwania analityków ankietowanych przez firmę Thomson Financial, mówiące o 17% wzrostu zysku przeciętnej firmy z USA w IV kwartale. Tym bardziej że wczoraj nadeszły kolejne rozczarowujące informacje. Nastroje popsuł przede wszystkim czołowy koncern branży high-tech Advanced Micro Devices (AMD). Jego akcje staniały w pierwszej połowie sesji aż o 18%, po tym jak poinformował o spadku zysku operacyjnego, kompletnie zaskakując tym rynek. To pociągnęło silną przecenę akcji prawie wszystkich firm reprezentujących sektor nowoczesnych technologii. Inwestorom pozostało czekanie na wyniki Intela, które miały być przedstawione już po zakończeniu wczorajszej sesji za Atlantykiem. Jeśliby rozczarował również ten największy na świecie producent mikroprocesorów, wówczas giełdy czeka głęboka korekta - ostrzegali analitycy. W takich nastrojach do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones spadł o 0,52%, a technologiczny Nasdaq Composite stracił 0,82%.
Na złe wieści zza Atlantyku zareagowały wczoraj giełdy europejskie, gdzie za sprawą AMD taniały przede wszystkim akcje spółek high-tech. Odczuł to m.in. mocno frankfurcki DAX, który stracił 1,15%, ciągnięty w dół przez czołowego światowego producenta oprogramowania dla firm - SAP. W Paryżu, gdzie wskaźnik CAC-40 spadł o 0,74%, taniały w pierwszej kolejności walory spółki STMicroelectronics. Stosunkowo najmniej, bo 0,45%, stracił londyński FT-SE 100.