Reklama

Spięcie

ak to jest: jednym się należy, a innym nie

Publikacja: 13.01.2005 07:23

Jedne z najpopularniejszych podczas sylwestra życzeń mailowo-sms-owych brzmiały: "Ile razy Miller skłamał, ile Kwach obietnic złamał, ile Beger owsa zjadła, ile Kalisz nosi sadła, ile Pęczak (tu pojawiały się też inne nazwiska) wziął na boku, tyle szczęścia w nowym roku."

Nie jest to twórczość zbyt wyrafinowana, ale świadczy o tym, że społeczeństwo nie zobojętniało i mimo wszystko sprawami polityki i kraju żywo się interesuje.

Są dowody, że kwestie gospodarcze również nie są mu obce, a świadomość ekonomiczna rośnie. Bo inny sms brzmiał tak: "niech los się o was zatroszczy, a rząd się o wasze sprawy stara, niech wzrośnie produkt krajowy brutto, netto i tara".

Skąd teza o większej świadomości? Dawniej śpiewano: "Telewizor, meble, mały fiat, oto marzeń szczyt". Jak rzeczone dobra były na stanie albo w zasięgu ręki, znaczyło: gospodarka rozwija się dobrze, a jak nie - kryzys (słowo recesja nie było w modzie), z powodu którego bohater innej piosenki - mimo że był lekiem na całe zło - musiał szósty rok w tej samej kurtce zasuwać. Szczęściarz, któremu lepiej się powodziło - wybudował zamek za oszczędności (inflacja była taka, o jakiej RPP w najgorszej projekcji się nie śniło), "by czuć się bezpiecznym do późnej starości" (pogratulować trafnej inwestycji!).

A teraz, proszę: niech rząd się stara, niech PKB rośnie... Teraz to my już nie o sobie myślimy, ale o całej gospodarce. I tego chcemy, żeby nam się szybciej rozwijała. Jak tak dalej pójdzie, to w przyszłym roku emeryci, hutnicy, sportowcy i inni będą sobie życzyć w domowym zaciszu: uzdrowienia finansów publicznych (na wszelki wypadek; jak przyjdą gorsze czasy, będzie jak znalazł...), wzrostu eksportu, zwiększenia inwestycji itd., itp.

Reklama
Reklama

Tylko marzenia od lat są te same, bo każdy chciałby "mieć naftowy szyb, żyć jak Arab w Polsce (tu bym się jednak zastanowił) i nie robić nic".

Na to przejście od myślenia skrajnie egoistycznego (no bo co ogół interesuje jakiś telewizor czy stara kurtka) do prospołecznego (niech rośnie PKB) widoczne jest i w innych sprawach. Z wyjątkiem tzw. reliktów. O nich słów parę. Nie wiem, czy górnicy wciąż kopią część węgla dla siebie, ale pewno jakiś deputat dostają. Kolejarze nadal jeżdżą pociągami za darmo, chyba że właśnie strajkują. Jedni i drudzy nam to - naszym podatkom - zawdzięczają. A mimo to wdzięczności za grosz.

Sprawą ogólnonarodową miała być także prywatyzacja, ale z powszechnego uwłaszczenia wyszły nici. Zostało tylko "kupowanie" zgody pracowników na przekształcanie państwowych firm. "Kupowanie" darmowymi akcjami. I dlatego np. część pocztowców, którzy dostali już papiery Telekomunikacji (dawna Poczta Telegraf i Telefon), chcą więcej: akcji obecnego pracodawcy. Bo oni - podobnie jak tysiące innych, zatrudnionych w dotowanych przez dziesiątki lat zakładach - pracowali na ogólny dobrobyt, a dla przykładu tacy lekarze, nauczyciele, naukowcy - już nie, bynajmniej. Tak to jest: jednym się należy, a innym nie.

Takie myślenie ma swoje konsekwencje, naturalnie. Okazuje się, że darmowe papiery to za mało. Więc wygrzebujemy co i rusz inne, zdawałoby się, relikty: na przykład, gwarancje zatrudnienia na 10 lat. W kraju, w którym bezrobocie sięga prawie 20%, praca to towar niemal luksusowy (dlatego pewnie życzymy sobie wzrostu PKB...). Więc nie dziwi wcale, że cieszą się ci, którzy dostają ten towar w dziesięcioletnie użytkowanie. Zastanawia raczej rozrzutność rozdających, nonszalancja właściciela (rzekomo nic nie wiedział:-)). I głosy - pełne oburzenia - tych, którzy od lat promują takie, a nie inne, myślenie. Przykład (gigantyczne odprawy, rozmaite przywileje, nepotyzm i perspektywa kończąca się na czubku własnego nosa) idzie wszak z góry.

Strach przed utratą pracy - rzecz zrozumiała, ludzka. Nic dziwnego, że niektórzy chwytają się gwarancji, jak tonący brzytwy. Widzą przecież dzikie obyczaje na rynku. Bezrobocie już w umiarkowanej dawce miało być "lekiem na całe zło": na nieuprzejmych i niekompetentnych urzędników, na bylejakość, na brak profesjonalizmu. Tymczasem nawet w końskiej nie działa. "Biurokracja rozrosła się trzykrotnie (...), pieniądze w ramach jednego modelu tak władza, korupcja i kłamstwa prowadzą najlepiej do celu".

Dostało się biednym "elektrykom". Słusznie - skoro myślimy już o całej gospodarce, o nas wszystkich, życzymy sobie wzrostu PKB... Ale czy na pewno powinni być pierwsi do bicia? "Raz, dwa, trzy, cztery, maszerują wyższe sfery...".

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama