Kolejnym ubezpieczycielem, który myśli o podboju wschodnioeuropejskich rynków, jest Cardif, specjalizujący się w bancassurance. W grę wchodzą państwa nadbałtyckie, Ukraina, Rosja, Rumunia, Bułgaria oraz kraje byłej Jugosławii. - Jesteśmy częścią międzynarodowej instytucji finansowej (BNP Paribas - przyp. red.), której partnerzy działają już w tych krajach - uzasadnia Jan Emeryk Rościszewski, prezes grupy Cardif Polska. - Ostateczne decyzje o tym, kiedy i gdzie wejdziemy, zapadną najpóźniej do końca tego kwartału - dodaje.
Wschodnie pokusy
Krajowe firmy interesują się wschodnimi rynkami, bo choć są zdecydowanie mniejsze niż polski, mają jednak duży potencjał wzrostu. Ze względu na podobieństwo można wykorzystać doświadczenie i wiedzę zdobyte na polskim poligonie. Na razie bezpośrednie inwestycje są "proporcjonalnie" niewielkie (135,9 mln zł). Ich wartość wkrótce wzrośnie, bo w ciągu kilku tygodni PZU powinno sfinalizować zakup ukraińskiego ubezpieczyciela Skide-West (akwizycja i dokapitalizowanie pochłonie około 80 mln zł).
Jednak ekspansja może przyspieszyć, bo po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, w nowych krajach członkowskich można działać bez konieczności zakładania spółek, co jest znacznie tańszym rozwiązaniem. Wystarczy zgłosić do Komisji Nadzoru Ubezpieczeń i Funduszy Emerytalnych zamiar działania na danym rynku, a jego odpowiednik po otrzymaniu dokumentów wystawia tzw. notyfikację. Z takim wnioskiem dotyczącym krajów nadbałtyckich wystąpiło ostatnio Amplico Life. Podobnie zrobi Cardif. Na notyfikację litewskiego nadzoru czeka TU Gerling Polska. - Spodziewamy się, że zgodę otrzymamy w najbliższych dniach - informuje Witold Janusz, prezes spółki. Wcześniej zainteresowanie wejściem na rynek estoński, łotewski oraz słowacki deklarowała w ub.r. także grupa Commercial Union. - Na razie nie złożyliśmy dokumentów do nadzoru - mówi Zygmunt Kostkiewicz, wiceprezes CU Polska.
Ambitnie na Zachód