Niewątpliwie w okresie minionych 2 lat w USA udało się osiągnąć deklarowany cel prowadzonej polityki, to znaczy wydobyć kraj z recesji, wprowadzając gospodarkę na ścieżkę ożywienia gospodarczego. Z punktu widzenia polityki gospodarczej ten sukces osiągnięty został bardzo znaczącym kosztem, w postaci spadku podstawowych stóp procentowych do najniższego od 40 poziomu, najsilniejszą od kilkunastu lat dewaluacją dolara oraz gwałtownym przejściem budżetu federalnego z przejściowej nadwyżki notowanej na samym początku dekady, do deficytu przekraczającego 400 mld USD. Tym samym USA wystrzelały większość nabojów znajdujących się w "arsenałach" polityki pieniężnej, walutowej i fiskalnej. Od czerwca 2004 Fed próbuje - na razie w spokojnym tempie 0,25 pkt. proc. na spotkanie - "przeładować magazynek" swej głównej broni, czyli stopy funduszy federalnych. Zapewne władze Fed liczą, że uda im się wystarczająco daleko oddalić od "japońskich" poziomów stóp, zanim rynki finansowe, rynek nieruchomości czy gospodarka zaczną odczuwać negatywne skutki wzrostu krótkoterminowych stóp, wymuszając na Fed zaprzestanie dalszego zaostrzania polityki pieniężnej. Pytanie jednak, czy przypadkiem Fed w trosce o to, by przedwczesną agresywnością nie wystraszyć rynków, nie popełnia błędu odwrotnego, który zemści się już niebawem nieprzyjemną niespodzianką w postaci wzrostu dynamiki wskaźników inflacji do najwyższych poziomów od 1991 roku. W listopadzie rocznej dynamice CPI (3,5%) brakowało do maksimum z poprzedniej dekady ustanowionego w 2000 roku (3,75%) już bardzo niewiele. Oczywiście można cynicznie zauważyć, że CPI jest czymś, nad czym rząd ma częściową "kontrolę". Gdyby jednak okazało się, że ten domniemany wpływ rządu nie jest jednak absolutny i w ciągu kilku najbliższych miesięcy wzrost cen detalicznych osiągnąłby najwyższą od 14 lat dynamikę (podążając jak najbardziej klasycznie za dolarem i cenami surowców), to można spekulować, że powinno przełożyć się to na wzrost rentowności amerykańskich obligacji do 3-letnich maksimów, powyżej 5-proc. (ze wszystkimi tego konsekwencjami dla innych rynków).