Jeśli spojrzymy z pewnej perspektywy na wykresy, to od paru dni jesteśmy w konsolidacji. Wczorajsza sesja tego nie zmieniła, ani nie dała też jasnej wskazówki, w którą stronę pójdzie rynek. Skończyliśmy wprawdzie na plusach, ale nie są one wyrazem siły rynku, a w większości są po prostu wymuszone przez dobrą sesję w USA i wyniki Apple. O takiej sesji można napisać naprawdę wszystko. Byki powiedzą, że rynek jest coraz silniejszy, gdyż w odróżnieniu od wszystkich sesji z tego tygodnia, odreagowanie nie zostało natychmiast wykorzystane do wysypania akcji. Większość sesji spędziliśmy w konsolidacji przy szczytach. Najwyższe od ponad tygodnia obroty też sugerują, że w końcu podaż znalazła godnego przeciwnika. Niedźwiedź, oczywiście, wzruszy ramionami na taką ocenę sesji. Rynek przecież nie może zachowywać się fatalnie każdego dnia, a żeby zanegować ostatnią słabość, nie wystarczy jedna w miarę przyzwoita sesja.
Jak to wszystko podsumować i jaką zająć pozycję? Na obecnym etapie nie pozostaje nic innego jak albo czekać na przełamanie ostatnich dołków (wsparcie na kwietniowym szczycie), albo czekać na mocny wzrost obrotów i atak zagranicznego kapitału. Bez takiego impulsu będziemy się poruszać w ramach konsolidacji z ostatnich dni i nastroje mogą zmieniać się jeszcze wielokrotnie. Wiem, nikt nie lubi takiej rekomendacji. Najlepsze byłoby wskazanie pozycji i paru argumentów. Tyle tylko, że niezależnie od słusznej oceny w nieco dłuższym terminie, ruletką jest teraz zgadywanie, czy zwolennicy analizy technicznej "zmasakrują" rynek po zejściu pod ostatnie dołki, czy też zagranica skuszona siłą BUX i pozytywnymi rekomendacjami oraz ratingami dla polskich spółek nie zafunduje nam szybkiego powrotu w okolice szczytów hossy.