Pierwsza połowa czwartkowych notowań na giełdach nowojorskich przebiegła pod znakiem umiarkowanego spadku cen akcji. Za wyprzedażą papierów przemawiało przede wszystkim ostrzeżenie opublikowane przez Verizon Communications. Firma, która jest członkiem prestiżowego indeksu Dow Jones, jeszcze w środę tuż przed zamknięciem sesji ostrzegła, że jej wyniki w 2005 r. mogą znacznie się pogorszyć, przede wszystkim ze względu na koszty zakładowego programu emerytalnego. Wczoraj inwestorzy pozbywali się jej papierów, które przed południem zostały przecenione o ok. 2%. Dodatkowo negatywnie na nastroje graczy mogły wpłynąć ponowne zwyżki cen ropy, a także silniejszy od spodziewanego wzrost liczby nowych bezrobotnych w minionym tygodniu. Dane na temat grudniowej sprzedaży detalicznej (wzrosła o 1,2%) przeszły na giełdzie raczej bez echa, ponieważ pokryły się z oczekiwaniami. W takich warunkach rolę specyficznego "hamulca", który powstrzymał wczoraj amerykańskie indeksy, szczególnie Nasdaq Composite, przed ostrą jazdą w dół, pełnił koncern komputerowy Apple. Spółka w środę po zakończeniu notowań poinformowała o bardzo dobrych wynikach sprzedaży spowodowanych przede wszystkim dużym popytem na przenośne muzyczne odtwarzacze MP3 - iPod. Do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones spadł o 1,08%, a technologiczny Nasdaq Composite stracił 1,01%.
Indeksy w Europie zakończyły dzień na lekkim plusie. To m.in. zasługa spółek medialnych. Lepsze od oczekiwanych wyniki sprzedaży agencji informacyjnej Reutera, także nieoficjalna informacja, że firma typu private equity zamierza kupić największą brytyjską telewizję komercyjną ITV, wywołały popyt na walory spółek z tego sektora. W cenie były też papiery firm z branży energetycznej, co było przede wszystkim reakcją na wyższe ceny ropy. W zachodniej Europie zwyżkowały prawie wszystkie narodowe indeksy giełdowe, poza austriackim i belgijskim. Londyński FT-SE 100 wzrósł o 0,35%, frankfurcki DAX zwyżkował o 0,08%, a paryski CAC-40 o 0,47%.