Reklama

Nastroje wciąż marne

Tylko trzy tegoroczne sesje zakończyły się zwyżką na amerykańskim rynku. Inwestorzy w dalszym ciągu nie mogą się otrząsnąć po zaskakującej wyprzedaży akcji podczas dwóch pierwszych notowań w tym roku. Coraz więcej wskazuje na kontynuację ruchu w dół. Indeks S&P 500 zapewne niedługo wróci poniżej 1157 pkt, gdzie wypadł szczyt w I kwartale 2004 r.

Publikacja: 15.01.2005 07:25

Powodów kiepskiej atmosfery na parkietach w Stanach Zjednoczonych jest kilka. Utrzymuje się presja na ceny metali, te zaś oddziałują na notowania spółek wydobywczych. Akcja największego na świecie producenta aluminium - Alcoa - miesiąc temu kosztowała jeszcze ponad 34 USD, teraz trzeba za nią zapłacić mniej niż 30 USD. Cena waloru Freeport McMoran Copper & Gold wynosiła pod koniec listopada ub.r. ponad 40 USD, obecnie jest to 36 USD. Można przyjąć, że powrót hossy na rynek metali jest na razie bardzo mało prawdopodobny. Pytanie raczej sprowadza się do tego, czy ceny zdołają się utrzymać na aktualnych poziomach, czy jednak stopniowo będą się obniżać. Większa produkcja, mniejszy popyt w związku z niższym tempem wzrostu światowej gospodarki w tym roku oraz mocniejszy dolar i perspektywa ustabilizowania się jego notowań przemawiają za drugim wariantem.

Jednocześnie wyniki największych firm w Ameryce nie rozpieszczają. Zarówno Intel, jak i Alcoa zanotowały w IV kwartale mniejsze zyski niż rok wcześniej. Sun Microsystems zakończył ostatni kwartał ub.r. nad kreską (w IV kw. 2003 r. miał stratę), ale przychody ze sprzedaży spadły. Zniżkę kontynuowały też notowania. Na przełomie roku 2004 i 2005 obniżyły się o blisko dolara, do 4,5 USD, w piątek w pierwszej części dnia traciły dalsze 8%.

Stopy będą nadal rosły

Słabość giełd amerykańskich w tym roku tłumaczy się również nieoczekiwanym zaostrzeniem retoryki przez władze monetarne, co wspomaga dolara. Ostatnia wypowiedź Williama Poole?a, członka Rezerwy Federalnej, wzmocniła obawy o przyspieszenie cyklu podwyżek stóp procentowych. Co jednak ciekawe, takie zagrożenie w niewielkim stopniu oddziałuje na rynek obligacji. Rentowność 10-latek od końca minionego roku nawet minimalnie spadła. W oparciu o dochodowość długookresowych papierów określa się atrakcyjność lokowania w akcje w porównaniu z bezpiecznymi inwestycjami. Jak więc połączyć obawy o kolejne podwyżki stóp ze słabą kondycją giełd?

Możliwe jest to, że notowania papierów skarbowych są wspierane przez oczekiwania na obniżkę tempa wzrostu gospodarczego. Narastająca luka w handlu zagranicznym może skłaniać do wniosku, że skoro jej powiększaniu się nie był w stanie przeciwdziałać słaby dolar (miał zwiększać eksport, a w listopadzie spadł), to jedynym sposobem będzie wolniejszy rozwój gospodarki, który ograniczy import. Właśnie przekonanie o nieuchronności pogorszenia się koniunktury w Stanach Zjednoczonych tłumaczyłoby ostatnie zachowanie rynków - stabilizacja obligacji, spadek akcji i towarów.

Reklama
Reklama

S&P 500 jak... Dębica?

Z technicznego punktu widzenia wykres indeksu S&P 500 daje coraz więcej powodów do zaniepokojenia. Czwartkowe notowania doprowadziły ostatecznie do dopuszczenia dołem formacji trójkąta rozszerzającego się. W takim wypadku można ją uznać za element zapowiadający zmianę średniookresowej tendencji na malejącą. Określenie sesji z ostatnich dwóch miesięcy mianem formacji trójkąta rozszerzającego się może być dyskusyjne. Nie nazewnictwo tu jednak jest najważniejsze. Zauważmy, że zwyżka indeksu zaczęła wyraźnie tracić impet po przebiciu w pierwszej połowie listopada szczytu z I kwartału 2004 r. Taki sukces powinien raczej ściągnąć na rynek dodatkowy kapitał i wzmocnić stronę kupujących. Tak się nie stało. Potwierdzają się więc ostrzeżenia wysyłane przez tygodniowy MACD, na którym widoczna jest wyraźna negatywna dywergencja - również zapowiadają odwrócenie trendu.

Zwolennicy analizy technicznej czasem wyjaśniają, że do postawienia diagnozy nie potrzebna jest informacja, jakiego instrumentu wykres mają przed oczami. Ważny jest sam kształt wykresu. Trudno zakwestionować takie podejście. W tym kontekście warto porównać zachowanie S&P 500 z ostatnich dwóch miesięcy z notowaniami Dębicy od drugiej połowy 2003 r. Kurs oponiarskiej spółki przebił się wtedy przez szczyt z 1997 r., co można było traktować jako duży sukces popytu i zapowiedź dalszej hossy. Stało się odwrotnie - od tego momentu zaczęły się problemy z kontynuacją zwyżki. Przecięcie linii, biegnącej po dołkach od połowy 2003 r. otworzyło drogę silniejszej przecenie.

Sygnały sprzedaży

na Nasdaq

Niepomyślne wiadomości płyną z wykresu Nasdaqa. Spółki technologiczne, które po sektorze finansowym mają największy wpływ na koniunkturę na amerykańskich parkietach (ich udział w S&P 500 to blisko 16%), razem z mało znaczącą branżą telekomunikacyjną przewodzą tegorocznym zniżkom. Straciły już średnio 4,5%.

Reklama
Reklama

Próba pokonania przez Nasdaq górki, ustanowionej w styczniu ub.r., nie powiodła się. Następnie indeks przeciął linie trendu łączącą dołki z drugiej połowy 2004 r. W tej sytuacji sprzedający nie będą mieli większych problemów, by sprowadzić wskaźnik do 2 tys. pkt. W dalszej perspektywie optymiści muszą się liczyć z ruchem w kierunku minimum z minionego roku w rejonie 1750 pkt. Znaczenie sygnałów sprzedaży wzmacnia fakt, że takie same wskazania pojawiły się na wykresie Nasdaq 100, zrzeszającego setkę największych firm technologicznych. Przez większość 2004 r. wypadał on lepiej od bardziej popularnego Nasdaq Composite.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama